Reklama
Rozwiń
Reklama

Irving i nisza odrzuconych

Negacjoniści chętnie stylizują się na ludzi idących pod prąd, ale tak naprawdę są konformistami. Nie zaproszą ich na wykłady szanujące się uniwersytety, ale na ich autorskich odczytach zawsze znajdzie się tłumek wielbicieli.
Drezno w połowie lutego 1945. Skala bombardowania zaszokowała nie tylko Niemców

Drezno w połowie lutego 1945. Skala bombardowania zaszokowała nie tylko Niemców

Foto: Leemage/AFP

Nie jestem negacjonistą – twierdzi David Irving. Brytyjski publicysta historyczny już od kilku lat uparcie zaprzecza, jakoby miał kwestionować fakt zagłady Żydów podczas II wojny światowej. Wcześniej jednak przez długi czas nazywał Holokaust fałszerstwem. W swojej literackiej karierze Irving kilkakrotnie zmieniał poglądy w najistotniejszych kwestiach, którymi przyszło mu się zajmować: nie tylko samej realności Zagłady, ale też jej przyczyn, liczby ofiar, wreszcie odpowiedzialności za nią przywódców Trzeciej Rzeszy. W całym tym chaosie tylko w jednym pozostaje konsekwentny, niezmiennie kreując się na czarnego luda brytyjskiej – a być może i światowej – historiografii dotyczącej drugiej wojny.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama