Reklama

„Batman: Mroczny Mściciel”. Serial bezpieczniejszy, niż sugerują jego ciemne zaułki

„Batman: Mroczny Mściciel” najciekawszy jest wtedy, gdy traktuje superbohaterską opowieść jak wejście do historii amerykańskiego kina.
„Batman: Mroczny Mściciel”. Serial bezpieczniejszy, niż sugerują jego ciemne zaułki

Foto: Amazon Content Services LLC/ mat.pras.

Gotham nie stanowi tu wyłącznie dekoracji dla kolejnych pojedynków z przestępcami. Jest miastem zbudowanym ze starych kryminałów, filmów gangsterskich, melodramatów, horrorów wytwórni Universal i opowieści noir, gdzie elegancki salon może okazać się równie niebezpieczny jak ciemna ulica.

Największą przyjemność daje gustowna stylizacja. Animacja świadomie unika nadmiaru, stawiając na wyraziste sylwetki, głębokie cienie, światła neonów i kompozycje przypominające kadry ze starych filmów. Nie chodzi jednak o muzealną rekonstrukcję. Serial przetwarza klasykę, czasem ją upraszcza, czasem lekko unowocześnia, dzięki czemu może być dla młodszych widzów pierwszym spotkaniem z językiem kina sprzed kilku dekad. Batman staje się przewodnikiem po świecie, w którym pobrzmiewają echa opowieści o prywatnych detektywach, skorumpowanych policjantach, tragicznych aktorach i ludziach uwięzionych we własnych obsesjach.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama