Reklama

Marcin Borchardt o kinie z archiwów. „Buduję filmy ze starej materii”

Nie robię filmów po to, żeby spacerować po czerwonych dywanach czy brylować na bankietach. Pracuję nad filmem w samotności, często przez wiele lat. Dlatego największą satysfakcję odczuwam wtedy, kiedy jest już gotowy i zaczyna żyć własnym życiem – mówi Marcin Borchardt, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych.
Marcin Borchardt - reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, filmoznawca. Doktor nauk humanistycz

Marcin Borchardt - reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, filmoznawca. Doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o sztuce, wykładowca akademicki. Autor filmów dokumentalnych, m.in. wielokrotnie nagradzanego „Beksińscy. Album wideofoniczny” (2017), „Tony Halik” (2020). Autor monografii: „Awangarda muzyki końca XX wieku. Przewodnik dla początkujących” (2014), „Anioły nie znają wstydu. Transgresja w kinie Nowego Jorku” (2018). Twórca reklam, wideoklipów, programów telewizyjnych

Foto: Katarzyna Kossowska

Na dwóch tegorocznych najważniejszych polskich festiwalach dokumentalnych pokazał pan dwa różne i odległe od siebie filmy. Oba – co jest fenomenem – brały udział w konkursach: „Moi Themersonowie” na Millenium Docs Against Gravity i „Magic Hour” na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Oba były bardzo oczekiwane i obydwa wyjechały bez nagród…..

Nie do końca. „Magic Hour” otrzymało rekomendację Krakowskiego Festiwalu Filmowego do Europejskiej Nagrody Filmowej, co samo w sobie jest dla mnie ważnym wyróżnieniem. Natomiast nigdy nie należałem do twórców szczególnie rozpieszczanych przez jurorów i szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nie robię filmów po to, żeby spacerować po czerwonych dywanach czy brylować na bankietach. To mnie nie interesuje. Pracuję nad filmami w samotności, często przez wiele lat. Dlatego największą satysfakcję odczuwam wtedy, kiedy film jest już gotowy i zaczyna się ode mnie oddzielać, kiedy przestaje być tylko moją sprawą, a zaczyna żyć własnym życiem. A bywa ono zaskakująco długie. Być może dzieje się tak dlatego, że moje filmy zbudowane są ze starej materii: z archiwów, wspomnień, śladów przeszłości. Są więc stare niejako z definicji. A jednocześnie pozostają żywe, jeśli udało się w nich dotknąć czegoś, co nie starzeje się nigdy – prawdy o ludzkim doświadczeniu.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama