Debaty przedwyborcze już nigdy nie będą takie jak dawniej. Za czasów radia wystarczyło mieć charyzmatyczny głos, potem, gdy do gry weszły telewizje, liczyły się uroda, dobry makijaż, uśmiech itp. W pewnym momencie jednak to przestało wystarczać, więc zaczęły się gadżety, które miały upiększać debaty. Że ten potwór zjadł własny ogon – przekonaliśmy się w ostatni poniedziałek, gdy na debatę jeden z kandydatów przyniósł nietypowy gadżet. Gadżetem tym był specjalny worek z napisem „Gadżety od kontrkandydatów” przyniesiony przez Szymona Hołownię.