4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 27.11.2015 00:37 Publikacja: 27.11.2015 00:37
Joanna Puchalska, „Kresowi Sarmaci”, Fronda, 2015
Foto: Plus Minus
Rzecz dzieje się kilkanaście lat po powstaniu styczniowym i zniesieniu w zaborze rosyjskim pańszczyzny; kontakty między dworem a wsią bywały w tym czasie źródłem ostrych konfliktów. Ale nie w tym przypadku. „Ostatecznie uradzono – pisze autorka – że ksiądz katolicki wyprowadzi trumnę z dworu do granicy majątku, skąd na cmentarz kondukt powiedzie batiuszka, a tam odprawianie ceremonii przejmie znowu kapłan obrządku łacińskiego".
Rozczulające, prawda? I taka jest ta książka – nostalgicznie rozrzewniająca. Jej autorka za cel postawiła sobie przypomnienie świata, który – kurcząc się od upadku powstania styczniowego – ostatecznie został rozjechany sowieckimi czołgami w roku 1939. W zbiorze opowieści, które Puchalska określa (chyba jednak trochę na wyrost) jako gawędy szlacheckie, próżno szukać modnej na lewicowo-liberalnych salonach narracji. Narracji, zgodnie z którą sarmatyzm to nic dobrego. Bo ostentacyjna konsumpcja, zamiłowanie do luksusu, pogarda dla reszty społeczeństwa, kolonializm... Ukutą przed kilku laty przez krakowskiego socjologa Jana Sowę teorię o quasi-kolonialnym charakterze I Rzeczypospolitej powtarzają dziś do znudzenia i coraz bardziej bezrefleksyjnie zastępy intelektualnych celebrytów. W związku z tym lekko lukrowany sarmatyzm, jak ten w wydaniu Joanny Puchalskiej, staje się czymś sympatycznym i godnym uwagi.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Serial „Stranger Things” udowodnił, że nostalgia za latami 80. i 90. to nie tylko trend – to głębokie pragnienie...
Osadzeni w Rosji końca lat trzydziestych „Dwaj prokuratorzy” Sergieja Łoźnicy są przestrogą dla współczesnego św...
„Highlands Fishing” pozwala choć na chwilę oderwać się od pługa…
„Dandadan” to opowieść prowadzona całkowicie bez trzymanki, gdzie humor miesza się z kolejnymi przygodami.
Na scenach progresywnych i tych tradycyjnych, a nawet w kościelnych podziemiach – oto moja subiektywna lista naj...
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas