Jeremi Przybora dobiegał osiemdziesiątki, gdy ukończył libretto musicalu „Piotruś Pan". Zachował wrażliwość dziecka i najlepiej czuł się w tajemniczej krainie utkanej z wyobraźni, tęsknoty za czymś lepszym, szlachetniejszym niż otaczająca rzeczywistość. W musicalu nazwał ją Niebywalencją.
W życiu Jeremiego Przybory Niebywalencja pojawiała się wielokrotnie i przybierała różne formy. Była rzeczywistością radiową, potem telewizyjną, kabaretową, a pod koniec życia poety przybrała bardziej materialny wymiar. Opowieść o Piotrusiu Panu bowiem połączyła się wtedy z opowieścią o Alicji z Krainy Czarów. To ona wprowadziła go do swego tajemniczego ogrodu, a kilka pięter nad ziemią, na poddaszu staromiejskiej kamienicy, stworzyła mu prawdziwy azyl.
Pozostało jeszcze 97% artykułu
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.