Nikt już chyba nie spiera się z tym, że to jak się sprzedamy na zewnątrz ma kolosalne znaczenie dla ewentualnego sukcesu naszych planów politycznych i społecznych. Jednak my, Polacy, zawsze mieliśmy problem z tym, aby przedstawić siebie w atrakcyjny sposób. Jednak nie jest to tylko nasz problem. Również Izrael wydaje się potrzebować zupełnie nowej opowieści na swój temat. I nie będzie łatwo mu ją stworzyć, skoro nastroje na Zachodzie zdają się ewidentnie propalestyńskie. Zadania nie ułatwia mu też to, że fundamentalna dla jego tożsamości kwestia Holocaustu, stała się elementem popkultury, na którym można dobrze zarobić, notabene sprzedając to, co lubimy najbardziej – ckliwe romanse, proste historyjki i inne wyciskacze łez. Wygląda na to, że polityka historyczna jeszcze nigdy nie była aż tak palącą, a przy tym niezwykle trudną kwestią.