Reklama

Jose budzi lwa

„Staję się coraz lepszym trenerem. Lepiej czytam grę i lepiej przygotowuję zespół do meczu, a wiele się pod tym względem zmieniło". Nie ma sensu pisać, czyje to słowa. To może być tylko Mourinho (tekst ukazał się w "Plusie Minusie 9 maja 2015 roku).

Aktualizacja: 18.12.2015 11:21 Publikacja: 18.12.2015 00:01

Jose Mourinho

Jose Mourinho

Foto: AFP

Kiedyś byłoby ich dwóch, ale Brian „nie twierdzę, że jestem najlepszym trenerem na świecie, ale jestem w czołowej jedynce" Clough od 11 lat nie żyje, zostaje tylko Portugalczyk. Człowiek, który najbardziej krwiożerczym, żądnym sensacji i wścibskim angielskim mediom przedstawił się już ponad dekadę temu jako The Special One, znowu może spokojnie tak się tytułować. Odzyskując po pięciu latach tytuł mistrzowski dla Chelsea, odzyskał zarazem pozycję i wigor.

– Jak skomentuję fakt, że kibice Arsenalu przez cały mecz śpiewali o nudnej Chelsea? „Nudne" to jest czekanie na mistrzostwo ponad dziesięć lat. To jest nudne, a nie nasza gra – mówił Mourinho po bezbramkowym remisie na Emirates Stadium, który był kolejnym ważnym krokiem do odzyskania tytułu. Przy okazji popsuł żart kibiców gospodarzy. Na przełomie lat 80. i 90. Arsenal pod kierownictwem George'a Grahama na każdym stadionie witany był przyśpiewką „Boring, boring Arsenal". Wtedy jednak, chociaż ich przyjazd oznaczał zazwyczaj nudny, brzydki mecz, zakończony jednobramkowym zwycięstwem albo bezbramkowym remisem, Arsenal dwukrotnie sięgnął po tytuł. Nudna Chelsea przypieczętowała mistrzostwo trzy kolejki przed końcem sezonu, pokonując 1:0 (a jakże) Crystal Palace.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama