Zidane kilka dni temu został ogłoszony nowym trenerem Realu Madryt. W mediach sportowych zwraca się uwagę, że to znakomity zabieg marketingowy władz klubu. Drużynę objął jeden z najlepszych piłkarzy w historii, w dodatku od lat związany z zespołem Królewskich – najpierw jako zawodnik, a od kilku lat początkujący szkoleniowiec. Ale jednocześnie podkreśla się wybuchowy charakter Francuza. Na łamach „Rzeczpospolitej" Stefan Szczepłek napisał o nim: „To złośliwy milczek, który nie zejdzie z boiska, dopóki nie wyrówna rachunków. Potrafił sam mecz wygrać, ale i osłabić drużynę". Komentarz został zatytułowany: „Drugie życie Zizou".
To pierwsze, boiskowe, życie Zidane zakończył, ukazując światu swoje gorsze oblicze – choć miał wówczas szansę wystawić sobie pomnik. Jako kapitan reprezentacji doprowadził Francję do finału mistrzostw świata – 9 lipca 2006 r. Trójkolorowi zmierzyli się na Stadionie Olimpijskim w Berlinie z Włochami. Co było dalej – pamiętają nie tylko fani futbolu. Gol Zidane'a z rzutu karnego, potem wyrównanie Marco Materazziego, aż w końcu dogrywka. Gdy mecz zmierzał do rzutów karnych, w 108. minucie Zidane, ku zaskoczeniu wszystkich, ciosem „z byka" powalił na ziemię Materazziego. Sędzia Horacio Elizondo wyrzucił go z boiska, a Francja bez swojego kapitana przegrała po serii jedenastek.
Piłkarski świat zastanawiał się, co mogło wyprowadzić Zidane'a z równowagi. Spekulowano, co chwilę przed legendarnym zdarzeniem obaj piłkarze mówili do siebie. Magazyn „Paris Match" próbował nawet zrekonstruować rozmowę z pomocą Marielli Balsamo, pracującej we włoskim Narodowym Instytucie dla Niesłyszących w Messynie.
Francuzi początkowo byli oburzeni i wściekli, zarzucili Zizou, że przyczynił się do finałowej porażki z Włochami. Z biegiem czasu wybaczyli mu jednak, a gdy Zidane w świetle kamer opowiedział, czym tak naprawdę sprowokował go Materazzi – poszło o to, że rywal w brzydki sposób wyraził się o siostrze Zidane'a – wręcz uczynili zeń narodowego bohatera. To, jak Zizou pożegnał się z piłką, jeszcze umocniło jego legendę.
Pomnika doczekał się przed Centrum Pompidou w Paryżu, w którym mieści się muzeum sztuki współczesnej, pisarz Luca Caioli zbudował wokół wydarzeń na Stadionie Olimpijskim biografię Zidane'a. Zatytułował ją „Sto dziesięć minut, całe życie".