Reklama

Świąteczne opowiadanie Jana Maciejewskiego

Muzyk, kiedy patrzy na nuty, słyszy dźwięki. Matematyk śledzący niezrozumiałe ciągi liczb i znaków odczuwa wibracje niedostępnej zmysłom harmonii. Kojące mrowienie porządku. Hieroglify niedostępnych sensów, języki innych światów. Ten tu, zapisany w notatniku, okazuje się niemy. Nieprzetłumaczalny.Izaak odezwał się do swego ojca Abrahama: „Ojcze mój!” A gdy ten rzekł: „Oto jestem, mój synu” – zapytał: „Oto ogień i drwa, a gdzie jest jagnię na całopalenie?”. Księga Rodzaju 22,7
Świąteczne opowiadanie Jana Maciejewskiego

Foto: Roland Nagy/AdobeStock

No, dalej, jeszcze tylko jeden krok. Mówię, chociaż zasycha mi w gardle. Uspokajam go, wbrew temu, że trzęsą mi się ręce; upewniam, ale tak naprawdę cały jestem z wątpliwości. A jednak, co począć, zaszliśmy już tak daleko. Tak niewiele kroków dzieli nas od szczytu. Tylko ta przepaść. To nawet nie będzie skok, stopy nie oderwą się równocześnie od ziemi, najwyżej na ułamek sekundy. Wiem, że mój strach nie jest racjonalny. Nic nam nie grozi; ani mnie – będącemu po tej stronie, ani jemu, pół metra ode mnie. Powtarzam w kółko: „nie patrz”, „blisko”, „czekam”, „dalej”. Kilka międlonych w ustach słów, guma do żucia dawno bez smaku. Dźwięki bez znaczenia ani sensu. Konkretem jest tylko przepaść. My obaj bledniemy, ona staje się coraz wyraźniejsza. Jej głębokości nie byłem w stanie ocenić od początku, to zresztą bez znaczenia – 500 czy 1000 metrów – na końcu czeka to samo. Teraz jednak staje się coraz szersza. Będzie musiał się wybić, nie doleci. Synu, tylko jeden krok.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama