Reklama

Czy dezinformacja nas zabije? Media społecznościowe to nie jest największy problem

W walce z dezinformacją przecenia się rolę mediów społecznościowych, a nie przykłada dość wagi do wszystkich innych części ekosystemu informacyjnego, czyli mediów tradycyjnych, osób kształtujących opinie, influencerów, ekspertów - mówi Jakub Kalenský, ekspert od dezinformacji rosyjskiej.
Czy dezinformacja nas zabije? Media społecznościowe to nie jest największy problem

Foto: mat.pras.

Plus Minus: Kolejna krwawa wojna – w Gazie – i kolejna wojna w przestrzeni wirtualnej. Czy ta wojna na dezinformację w sieci jest inna od podobnych tego typu, na przykład tej towarzyszącej agresji Rosji na Ukrainę?

Widzimy wiele podobieństw, a przede wszystkim to, że media społecznościowe to zdecydowanie nie jest nasz jedyny problem. I może to nawet nie jest największy problem. Głównym problemem jest to, kiedy dezinformacja penetruje media głównego nurtu, kiedy powtarzają ją wysokiej rangi politycy czy decydenci albo tacy influencerzy jak Elon Musk. Narracja powtarzana tymi kanałami ma znacznie większy wpływ niż ta uprawiana przez trolli w mediach społecznościowych. O niej pisze się wiele, ale jej zasięg czasem jest mniejszy. I to mnie najbardziej niepokoi. Mimo że mówimy dużo o dezinformacji, szczególnie w reakcji na to, co robi Rosja w ostatnich latach, to pewne wzorce ciągle są powtarzane. Poważne media powołują się na znanych kłamców, jakby to były źródła informacji.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

RP.PL i The New York Times

Kup roczną subskrypcję RP.PL i ciesz się dostępem do The New York Times!

Zyskujesz:

- Roczny dostęp do The New York Times, w tym do: News, Games, Cooking, Audio, Wirecutter i The Athletic.

- RP.PL — rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i świata z dodatkową weekendową porcją błyskotliwych tekstów magazynu PLUS MINUS.

Reklama
Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama