Reklama

Jan Maciejewski: Relatywizm jako polisa ubezpieczeniowa

Chrześcijański świat zaistniał w akcie ostatecznej wierności. A skończy się tylko przy udziale aktu wielkiej zdrady.
Jan Maciejewski: Relatywizm jako polisa ubezpieczeniowa

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Jest nas coraz więcej, ilekroć nas kosicie; nasieniem jest krew chrześcijan” – pisał Tertulian gdzieś na przełomie II i III wieku, a to jego zdanie jakoś zawsze przypomina mi się na przełomie lipca i sierpnia, w porze sianokosów. Gdyby rośliny mogły mówić, to od kilku tygodni, na polach i łąkach powtarzałyby okrzyki tego ognistego neofity – „Więc męczcie, katujcie, skazujcie na śmierć i niszczcie nas!”. Wiedzą one coś, o czym spośród ludzi pamiętają jeszcze tylko męczennicy – że koniec nie jest pustką, tylko spełnieniem. Czymś na kształt dopełnienia okręgu, domknięcia budowli, oddania jej „pod klucz” prawowitemu właścicielowi. Ale o spotkaniu z ostrzem kos i sierpów mogą marzyć tylko dojrzałe kłosy; a nie każda dusza doczeka się swojego sierpnia.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama