Najłatwiej przyglądać się pewnej grupie społecznej, kiedy odizoluje się ją, zamknie w ciasnej przestrzeni i podda próbie. Przykładowo znajdzie się w jakiejś niezwykłej, zaimprowizowanej sytuacji. Wtedy można ocenić ją jako całość, a przy okazji przyjrzeć się poszczególnym jej członkom. Debiutujący filmem „Noc w przedszkolu” Rafał Skalski tak właśnie to sobie zaplanował. Choć – sądząc chociażby po fajerwerku, jaki odpalił w finale – badanie to potraktował z wielkim przymrużeniem oka.