Reklama

Joanna Szczepkowska: Franciszek i obojętność

Po wypowiedzi papieża Franciszka o „szczekaniu NATO wokół Rosji" zamieściłam krótki komentarz w portalu społecznościowym. Nie chciałabym teraz skupiać się na jego treści, bardziej interesujące są komentarze pod moim tekstem. Zdecydowana większość komentujących nie wyrażała ani oburzenia, ani zgorszenia słowami głowy Kościoła. Zdecydowana większość zdradziła po prostu zniechęcenie, oddalenie, całkowitą rezygnację z więzi z Kościołem. Ton tych wypowiedzi nie miał znamion walki wewnętrznej, jaka towarzyszy trudnym decyzjom. Odejście od Kościoła nie jest tu okupione niczym, nie jest żadną cezurą w życiu duchowym. To coś w rodzaju machnięcia ręką.
Joanna Szczepkowska: Franciszek i obojętność

Foto: AFP

Z większości tych komentarzy wynika, że Kościół jako hierarchiczna instytucja po prostu przestał robić wrażenie. Dlatego też papież Franciszek rozliczany jest ze swoich słów jako jednostka, człowiek o takich, a nie innych cechach, które generują głupie bądź mądre wypowiedzi. Jest jakby wykrojony z Kościoła, a nie wtopiony weń, jak wszyscy jego poprzednicy. Nie będzie nawet przesadą ustawienie go w rzędzie postaci celebryckich, omawianych tym samym językiem, jakim omawia się stroje na galach filmowych. Hierarchie ludzi i zdarzeń są tak pomieszane, jak wiadomości na ekranach komórek, gdzie przesuwając palcem, można zobaczyć zdjęcia zabitych w Ukrainie i zaraz potem fotografię aktorki, która właśnie obcięła grzywkę i martwi się, że traci fanów. Tak po prostu jest, żyjemy w świecie, który powagę miesza z niepowagą i stwarza lekkostrawną papkę. Można więc po prostu wpuścić Kościół w tę mieszaninę, aż zniknie ze sfery naszych potrzeb.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama