Reklama
Rozwiń
Reklama

Michał Szułdrzyński: Byłem naiwny

Gdy tydzień temu pisałem w tym miejscu, że w sieci nic nie ginie, nie sądziłem, że i mnie czkawką odbije się komentarzyk wrzucony kilka lat temu do internetu. A to za sprawą śmierci ks. Andrzeja Dymera, który przez ćwierć wieku pozostawał bezkarny mimo poważnych oskarżeń o pedofilię. Niektórzy krewcy internauci uznali wręcz, że ten filmik to dowód, że również ja winien jestem krycia pedofilii w Kościele. Ale po kolei.
Michał Szułdrzyński: Byłem naiwny

Foto: AdobeStock

24 września 2013 r. „Rzeczpospolita" opublikowała tekst Tomasza Krzyżaka o rozpoczęciu w Polsce, jako jednym z pierwszych krajów w Europie, pilotażowego programu kształcenia delegatów diecezjalnych, którzy mieli zajmować się prewencją pedofilii w Kościele. Szkolenie organizował jezuita o. Adam Żak, który został właśnie koordynatorem Episkopatu. Powiedziałem wtedy, że cieszę się, że Kościół polski przestał tylko mówić o walce z pedofilią, ale że rozpoczął konkretne działania. To pół roku po tym, jak papieżem został Franciszek, który wypowiedział pedofilii wojnę i – jak się wówczas wydawało – dokona szybkiej rewolucji w Kościele. Dodałem też, że część mediów lewicowych i liberalnych traktuje Kościół jako siedlisko zła i pedofilii, ale na szczęście działania Episkopatu w tej sprawie, jak choćby rozpoczęcie szkoleń dla pełnomocników poszczególnych diecezji do spraw walki z pedofilią, mogą być argumentem, że coś się jednak dzieje. Choć – puentowałem – przeciwników Kościoła to i tak zapewne nie przekona.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama