Reklama

Zespół deficytu natury. Czego uczą w zielonej szkole i przedszkolu

Właśnie wchodzi w dorosłe życie pierwsze pokolenie dzieciaków, które znaczną część swojego życia przeniosły do świata wirtualnego. W tym realnym funkcjonowały w środowisku zabetonowanym, pozbawionym szeregu naturalnych bodźców. Czy w systemie edukacji powinno znaleźć się miejsce na doświadczanie natury?
Zespół deficytu natury. Czego uczą w zielonej szkole i przedszkolu

Foto: AFP

Pani Anna z Gdańska zwraca się do portalu turystycznego z prośbą o polecenie ośrodka wczasowego na Kaszubach: „Zależy mi na tym, żeby na miejscu był plac zabaw dla dzieci i organizowane dla nich animacje". Elegancka blondynka po czterdziestce, kierowniczka zespołu menedżerów w korporacji – wysokie szpilki i służbowa garsonka eksponująca wąską talię. Zapytana, jak sama spędzała wakacje, uśmiecha się szeroko na wspomnienie lat dzieciństwa. Pamięta noce w stodole na sianie u babci, huśtawkę na drzewie z liny i patyka, szałas, który zbudowały z dziewczynami, i okazał się lepszy niż chłopaków – przynajmniej tak to zapamiętała. Nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego – skoro tak miło to wszystko wspomina – dziś sama swojemu synowi, 12-letniemu Adasiowi, chce zafundować zorganizowane zabawy pod okiem zawodowych animatorów. Wspomina tylko coś o innych czasach, pedofilii i kleszczach.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama