Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Fanki Murakamiego w tokijskiej knajpce, gdzie na próżno czekały na wiadomość o Noblu dla literata: październik 2012 r.
Nikt orientujący się choćby z grubsza w świecie literatury współczesnej nie traktuje werdyktu Akademii Szwedzkiej ze specjalnym namaszczeniem. Zdarzają się Szwedom wybory bardzo wątpliwe bądź kontrowersyjne (Dario Fo, Jean-Marie Gustave Le Clézio), zdarzają się laury nie do końca zrozumiałe (Patrick Modiano, Gao Xingjian), ale też niektóre z werdyktów trudno kwestionować. W ostatnich pięciu latach przynajmniej troje noblistów na takie wyróżnienie zasłużyło – wielkość Maria Vargasa Llosy nie ulega wątpliwości, a Mo Yan i Alice Munro to pisarze z górnej półki.
Nawet jednak jeśli zgodzimy się, że Nagroda Nobla nie ma większego znaczenia, to pozostaje ona najbardziej znanym dziś literackim laurem – jedynym, który przyciąga uwagę opinii publicznej na całym świecie. Znalezienie się wśród faworytów do niej uchodzi zaś z reguły za potwierdzenie pisarskiej klasy bądź nobilitację. Potencjalni laureaci to właściwie wyłącznie autorzy literatury wysokiej, pisarze uważani za tych, którzy mają dziś najwięcej do powiedzenia.
Dlatego właśnie obecność Murakamiego w ścisłej czołówce notowań bukmacherskich trudno traktować inaczej niż ze zdziwieniem, podobnie jak sławę i prestiż, jakimi cieszy się w Ameryce (zachwyty krytyków literackich pisujących w najlepszych dziennikach) i Europie (otrzymał m.in. prestiżową Nagrodę im. Franza Kafki).
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: