Reklama

Paweł Rochowicz: Droselklapa znów ryksztosuje, czyli jak nie mówić o KSeF

Zamieszanie z nowym systemem fakturowania pokazuje dobitnie: zabrakło sprawnego zarządzania wdrażaniem KSeF, systemem skądinąd całkiem pożytecznym.
Krajowy System e-Faktur startuje 1 lutego

Krajowy System e-Faktur startuje 1 lutego

Foto: Adobe Stock

– Droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje. Pufer trzeba lochować. Bez holajzy ani rusz – usłyszał Julian Tuwim od fachowca, który przyszedł naprawić mu kran w łazience. Potem poeta zapłacił 7,85 zł za usługę i napisał satyryczne opowiadanie „Ślusarz”. Pewnie nie wszystko z hydraulicznego żargonu zrozumiał, ale jego nadużywanie obśmiał po mistrzowsku. Opowiadanie bez trudu można znaleźć w internecie.

API, „środowisko przedprodukcyjne” i tokeny. Kto to zrozumie?

Minęło sto lat. Niejeden ślusarz dziś otwiera internetową witrynę Ministerstwa Finansów, by się dowiedzieć, jak wystawić fakturę za naprawę. Bo już zaraz, od lutego czy tam kwietnia trzeba to jakoś po nowemu robić. Czyta, czyta i czuje się jak… Tuwim. Bo tu mu piszą o jakimś API, ówdzie o „środowisku przedprodukcyjnym”. Wprawdzie nie wiadomo, co tam się „przedprodukuje”, ale wiadomo, że to coś do testów. Ale zaraz, wróć, do testowania nowych faktur to jest „środowisko testowe” i to coś innego niż „przedprodukcja”. A jeszcze jakiś token się pobiera albo certyfikat. Nawet jak się ma certyfikat z cechu ślusarzy, potwierdzający kwalifikacje. I cały ten system ma jakieś tam wersje jeden-zero i dwa-zero. Nie do końca wiadomo po co aż dwie, skoro ta pierwsza i tak ma zniknąć.

Gdy ktoś niezorientowany, nie tylko ślusarz, usłyszy o „produkcji” dokumentów sprzedaży, to mu się może skojarzyć z fałszowaniem dokumentów podatkowych. Fachowiec karnista wtrąci od razu: tak, to jest artykuł sześćdziesiąt dwa paragraf dwa kakaesu (dla niewtajemniczonych: kodeksu karnego skarbowego). Obaj, i ślusarz, i prawnik, się zdziwią. Że co? Minister finansów, tak otwartym tekstem, w biały dzień, zachęca do „produkowania” faktur VAT? Naprawdę?

Zabrakło kierownika projektu KSeF

My, dziennikarze, jesteśmy wyczuleni na niezrozumiały przekaz. Bo każdy z nas kiedyś słyszał od redaktora w swojej pierwszej redakcji: unikaj wyrazów wieloznacznych i zawsze tłumacz slang na język ogólnie zrozumiały.

Reklama
Reklama

Z kolei informatycy instalujący narzędzia do KSeF w firmach są wyczuleni na różne ułomności tego systemu. Świetnie rozumieją, co to API, ale zirytowało ich spóźnione ogłoszenie różnych danych technicznych przez MF. I też dają ujście swoim frustracjom na różnych fachowych portalach. Najczęściej dosadnie, bez takiej finezji jak Julian Tuwim.

Doradcy podatkowi, choćby przyjaźnie patrzyli na nowy system, też klną na czym świat stoi. Bo nie zawsze wiedzą, co rzetelnie doradzić klientom, skoro sami nie do końca rozumieją przekaz o KSeFowej holajzie i droselklapie.

Tu nie chodzi tylko o język. To ewidentny brak dobrego kierownika całego przedsięwzięcia. Takiego, który zadbałby o rozłożenie procesu w czasie, zapewnienie cyberbezpieczeństwa od samego początku budowy systemu, o właściwe przeszkolenie skarbowców i wiele innych spraw.

Takie zarządzanie tym całym KSeFowym procesem może nas wszystkich drogo kosztować. Więcej niż 7,85 zł za kran w Tuwimowej łazience.

Czytaj więcej o KSeF w serwisie Podatki.

Opinie Prawne
Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama