– Droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje. Pufer trzeba lochować. Bez holajzy ani rusz – usłyszał Julian Tuwim od fachowca, który przyszedł naprawić mu kran w łazience. Potem poeta zapłacił 7,85 zł za usługę i napisał satyryczne opowiadanie „Ślusarz”. Pewnie nie wszystko z hydraulicznego żargonu zrozumiał, ale jego nadużywanie obśmiał po mistrzowsku. Opowiadanie bez trudu można znaleźć w internecie.
API, „środowisko przedprodukcyjne” i tokeny. Kto to zrozumie?
Minęło sto lat. Niejeden ślusarz dziś otwiera internetową witrynę Ministerstwa Finansów, by się dowiedzieć, jak wystawić fakturę za naprawę. Bo już zaraz, od lutego czy tam kwietnia trzeba to jakoś po nowemu robić. Czyta, czyta i czuje się jak… Tuwim. Bo tu mu piszą o jakimś API, ówdzie o „środowisku przedprodukcyjnym”. Wprawdzie nie wiadomo, co tam się „przedprodukuje”, ale wiadomo, że to coś do testów. Ale zaraz, wróć, do testowania nowych faktur to jest „środowisko testowe” i to coś innego niż „przedprodukcja”. A jeszcze jakiś token się pobiera albo certyfikat. Nawet jak się ma certyfikat z cechu ślusarzy, potwierdzający kwalifikacje. I cały ten system ma jakieś tam wersje jeden-zero i dwa-zero. Nie do końca wiadomo po co aż dwie, skoro ta pierwsza i tak ma zniknąć.
Gdy ktoś niezorientowany, nie tylko ślusarz, usłyszy o „produkcji” dokumentów sprzedaży, to mu się może skojarzyć z fałszowaniem dokumentów podatkowych. Fachowiec karnista wtrąci od razu: tak, to jest artykuł sześćdziesiąt dwa paragraf dwa kakaesu (dla niewtajemniczonych: kodeksu karnego skarbowego). Obaj, i ślusarz, i prawnik, się zdziwią. Że co? Minister finansów, tak otwartym tekstem, w biały dzień, zachęca do „produkowania” faktur VAT? Naprawdę?
Zabrakło kierownika projektu KSeF
My, dziennikarze, jesteśmy wyczuleni na niezrozumiały przekaz. Bo każdy z nas kiedyś słyszał od redaktora w swojej pierwszej redakcji: unikaj wyrazów wieloznacznych i zawsze tłumacz slang na język ogólnie zrozumiały.