Reklama

Tomasz Pietryga: Sądy bez politycznych ciągot

Najgorsze, co mogłoby się zdarzyć, to pozostawienie przywracania standardów apolityczności w sądach politykom. Dobrze, że sędziowie zaczynają robić to sami.

Publikacja: 04.03.2025 04:51

Tomasz Pietryga: Sądy bez politycznych ciągot

Foto: Adobe Stock

Przyjęcie przez Kolegium NSA uchwały, która wzywa wszystkich sędziów sądów administracyjnych do ograniczenia swojej aktywności w debatach politycznych oraz w relacjach z władzą wykonawczą i ustawodawczą, może być pierwszą jaskółką zapowiadającą powrót do normalności. Po blisko dziesięciu latach sporu o praworządność standardy w tym zakresie uległy rozmyciu.

Oczywiście, może to być również głos wołającego na puszczy, bo problem dotyczy szczególnie sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Dlatego dobrze byłoby, gdy tego typu uchwały pojawiły się również w innych sądach.

Władze NSA od początku konfliktu o praworządność prowadziły mądrą politykę nieangażowania się w spór. Mimo silnej presji i tysiąca możliwości, aby do niego dołączyć, zachowano dystans, co zresztą było powodem krytyki.

Czytaj więcej

Kolegium NSA zakazało sędziom udziału w debacie i procesie tworzenia prawa

Dziś NSA jest jedyną instytucją, w której nie ma podziałów i wobec której nie są wysuwane zarzuty dotyczące utraty wiarygodności czy społecznego zaufania. Zatem rola przypominającego, jakie standardy obowiązują w wymiarze sprawiedliwości, jest jak najbardziej na miejscu.

Reklama
Reklama

Pytanie, czy uchwała NSA znajdzie naśladowców w sądach powszechnych, w podzielonym Sądzie Najwyższym, gdzie spór o praworządność się ogniskuje. Może to być trudne ze względu na to, że przedstawiciele instytucji sądowniczych czy organizacji sędziowskich zbyt głęboko weszli w spór, czyniąc z tego wręcz credo dla swojej sędziowskiej misji. W efekcie zupełnie inaczej zaczęli definiować apolityczność. Cofnąć się na dawne pozycje może być ciężko.

Dlatego ważne jest, aby powrót do standardów apolityczności, obok uchwał, był wynikiem presji milczącej dotąd większości sędziowskiej, która nigdy standardów niezależności nie przekroczyła, a i tak była oceniana przez pryzmat grupy sędziów, którzy mieli tendencje zawierania sojuszy z polityką w imię reform, oczyszczenia czy rozliczenia sądownictwa na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat.

W czasie kiedy sądy przeżywają kryzys społecznego zaufania, presja na surowsze przestrzeganie zasad jest bardzo ważna.

Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego
Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama