Reklama

Tomasz Pietryga o projekcie zmian w ustawie o TK autorstwa PiS

Ujawnione w ubiegłym tygodniu przez PiS niesygnalizowane plany zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, które mają zablokować powołanie nowych sędziów oraz wygasić kadencję obecnego prezesa TK, wywołały polityczną burzę i podzieliły środowiska prawnicze.

Aktualizacja: 17.11.2015 13:29 Publikacja: 17.11.2015 12:55

Tomasz Pietryga o projekcie zmian w ustawie o TK autorstwa PiS

Foto: 123RF

Fala krytyki popłynęła m.in. ze strony byłych prezesów TK oraz części mediów. Padły ciężkie oskarżenia o „ zamach na Trybunał" oraz o wejście przez PiS na drogę znaną na Białorusi czy w Azerbejdżanie, czyli o działania sprzeczne z demokratycznym standardami.

Czy rzeczywiście, oddalając emocje, możemy z całą pewnością stwierdzić, że to próba zamachu na demokrację? Moim zdaniem tego rodzaju osądy są przesadzone. Trudno bowiem mówić o naruszeniu demokratycznych standardów przez partię, która z woli wyborców zdobyła bezwzględną większość w parlamencie i jest w stanie przeprowadzić praktycznie każdą reformę bez konieczności wykraczania poza demokratyczny system. Inna sprawa, że państwo dotychczas nie wykształciło realnych hamulców, które powstrzymywałyby próby ingerowania władzy wykonawczej w sądowniczą, w tym w Trybunał. PiS brak owych hamulców wykorzystuje, nie przekraczając demokratycznych granic.

To nie pierwsza taka sytuacja. Puszka Pandory została otwarta jeszcze w poprzedniej kadencji, za sprawą posłów Platformy Obywatelskiej, którzy w sposób niedopuszczalny przyspieszyli wybór dwóch nowych członków Trybunału, wbrew protestom opozycji i konstytucjonalistów. Dziś ta sprawa ma swój dalszy ciąg i zapewne zamieszanie wokół Trybunału szybko się nie skończy.

Oceniając tę sprawę, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: następuje przyspieszona zmiana standardów sprawowania władzy. Po raz pierwszy od ponad 25 lat mamy bowiem sytuację bez precedensu. System polityczny zdominowała jedna partia, która, mając przychylnego prezydenta, jest w stanie przeprowadzić bez trudu nawet najcięższe reformy (na razie jeszcze bez konstytucji).

Przez całe lata przyzwyczailiśmy się, że ze względu na raczej zrównoważony rozkład sił w Sejmie trudne, kontrowersyjne reformy były opracowywane żmudnie i rodziły się w efekcie długo wypracowanych kompromisów.

Reklama
Reklama

Teraz taki styl sprawowania władzy to już przeszłość i należy się przyzwyczaić raczej do szybkich, gwałtownych i radykalnych reform, które już nie muszą być „forsowane", ale po prostu przeprowadzane przez rząd mający silne zaplecze parlamentarne i przychylnego prezydenta.

Zapowiedź zmian w TK to nie tylko demonstracja siły przez partię, która wygrała wybory, ale też wyraźny sygnał, że polityczny plan PiS, czyli zapowiedź gruntownej przebudowy państwa, będzie realizowany od pierwszego dnia. To obiecał Jarosław Kaczyński swoim wyborcom, którzy wybierając PiS, dali mu szeroki demokratyczny mandat do ich przeprowadzenia.

Zapraszam do lektury najnowszej „Rzeczy o Prawie".

Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Droselklapa znów ryksztosuje, czyli jak nie mówić o KSeF
Opinie Prawne
Andrzej Olaś: Sądy uwikłano w walkę o władzę i jej profity
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Bezkarny jak prokurator
Opinie Prawne
Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: PiS nie usunął art. 212, a teraz grzmi o reżimie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama