Rz: W Poznaniu ruszył proces w jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich lat. Prowadzenie takiego procesu wymaga specjalnego przygotowania, zaplanowania?
Aleksander Brzozowski: Tak. Posiedzenie organizacyjne, w którym wzięły udział strony, pomogło zaplanować rozprawy na rok do przodu. Na pierwszej zostanie odczytany akt oskarżenia. Sąd zaplanował też obejrzenie materiałów z eksperymentu procesowego. Na kolejnym – 17 stycznia – odbędzie się przesłuchanie pięciu świadków.
Uda się sprawę zakończyć w rok?
Takiej gwarancji nikt dać nie może. Wyznaczono 11 terminów, poza miesiącami wakacyjnymi.
Jak duże jest zainteresowanie procesem? W medialnych relacjach pokazywano kolejki chętnych ustawiających się po karty wstępu...
Zainteresowanie jest ogromne, wydaliśmy wszystkie karty wstępu. W sali rozpraw będzie w sumie ok. 180 osób, w tym 120 miejsc przewidziano dla publiczności i 60 dla mediów z całej Polski.
Proces będzie prowadzony w jakiejś specjalnej sali rozpraw?
W sądzie przy ul. Marcinkowskiego mamy taką salę numer 100. Tylko ona pomieści wszystkich chętnych do śledzenia sprawy na bieżąco.
Przewidziano jakieś szczególne środki bezpieczeństwa?
Nie. Sala jest przystosowana do prowadzenia największych i najgłośniejszych procesów. Oskarżony jest doprowadzany osobnym wejściem, a potem oddzielony od publiczności pancerną szybą.
Skład sądu był losowany? Przy zagrożeniu karą dożywocia taki tryb jest możliwy.
Losowania nie było. Sądzić będzie skład pięcioosobowy – dwóch sędziów i trzech ławników. Nie było wniosku o losowanie, więc skład wyznaczono na zwykłych zasadach, czyli według kolejności wpływu.
—rozmawiała Agata Łukaszewicz
Aleksander Brzozowski jest rzecznikiem prasowym Sądu Okręgowego w Poznaniu