Prezydent podpisał nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych. Wzmacnia ona nadzór ministra sprawiedliwości nad prezesami w sądach, co bardzo nie podoba się sędziom. Był pan prezesem Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. To rzeczywiście duża władza?
Krzysztof Józefowicz: Jeśli prezes sądu chce, to może naprawdę dużo.
Co takiego może?
Organizuje pracę sędziów, asystentów, referendarzy i urzędników sądowych. Odpowiada za funkcjonowanie sądów. Podejmuje kluczowe decyzje związane z liczbą sędziów w swoim sądzie i sądach mu podległych. To nic innego, jak podział czynności. Decyzje te podejmuje jednoosobowo. To naprawdę duża władza.
Co może prezes np. w stosunku do sędziego orzekającego np. w wydziale karnym?
Gdy się np. okaże, że w wydziale karnym jest zbędny etat, prezes może go przenieść do cywilnego, w którym jest potrzebny. Sędzia idzie za etatem. O tym, który to będzie sędzia, także decyduje prezes.
Często tak się robi?
Tak. I nie ze złośliwości czy zemsty, tylko z potrzeby. Po 2009 r., kiedy instytucja asesora okazała się niekonstytucyjna, część ich spraw spadła na sędziów. Wówczas trzeba było podzielić obowiązki asesorów i rozłożyć na pozostałych sędziów. Nie można było tego zrobić ot, tak sobie. Musiało być sprawiedliwie i to właśnie była rola prezesa.
O czym jeszcze decyduje?
O liczbie sędziów, referendarzy, jak jest wyposażony konkretny wydział, o warunkach pracy itd.
A może pozbyć się z sądu nieposłusznego albo niewygodnego sędziego, wysyłając go np. na delegację?
Delegować może tylko prezes sądu apelacyjnego i tylko za zgodą sędziego. Bywa jednak, że delegacja rzeczywiście działa jak kara. Prezes może bowiem nie delegować sędziego w sytuacji, kiedy on chce być delegowany.
A może nagradzać wybranych sędziów?
Nagród jako takich nie ma. Jeśli prezes uzna, że któryś z sędziów zasłużył się czymś wyjątkowym, może wystąpić o awans dla niego lub powierzyć mu funkcję. A z tym wiąże się wyższe wynagrodzenie. Są również pochwały. Zostają w aktach osobowych i liczą się przy awansie.
Cieszy się pan, że pana kadencja już minęła i minister nie może już pana odwołać?
Nie patrzę na to w tych kategoriach. Byłem prezesem Sądu Okręgowego w Poznaniu i zacząłem budować dla niego budynek. Potem zostałem prezesem Sądu Apelacyjnego i też ruszyliśmy z budową gmachu dla niego. To wystarczy.
Dostrzega pan jakieś pozytywy w tej ustawie?
Wszystko zależy od tego, jak będzie się z niej korzystać. Tak na gorąco przychodzi mi do głowy jedna dobra rzecz. Likwidacja ocen okresowych u sędziów. To zbędne formalności i niepotrzebne emocje.
— rozmawiała Agata Łukaszewicz