Tomasz Terlikowski: Kompromis jest niemożliwy

To, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Niezależna od partii politycznych, działających w znacznym stopniu poza strukturami kościelnymi (choć z ich udziałem), inicjatywa kilku osób świeckich doprowadziła do gigantycznego sukcesu.

W ciągu zaledwie trzech tygodni udało się zebrać prawie pół miliona podpisów (a organizatorzy twierdzą, że po dołączeniu wszystkich będzie ich ponad 600 tysięcy), i to pod projektem ustawy, która nawet części hierarchów, nie mówię już o politykach czy ludziach mediów, wydaje się wysoce kontrowersyjna. A jednak spora część Polaków, i to niezależnie od własnych poglądów politycznych, myśli inaczej, uznając, że sprawa obrony życia jest realnie ważna, a nie stanowi tylko – by posłużyć się językiem polityków – "tematów zastępczych", które "mają odciągnąć opinię publiczną od spraw rzeczywiście poważnych".

Czytaj więcej

? ? ?

Igor Janke: Czy wiecie, co robicie

Można powiedzieć, że osiągnięty kilkanaście lat temu kompromis antyaborcyjny jest zgniły. Choć sam tak nie uważam, to szanuję poglądy tych, którzy mają inne zdanie od mojego i uważają, iż aborcja – jako zabijanie nienarodzonego życia – powinna być bezwzględnie zakazana. Tylko czy wywoływanie nowej wojny światopoglądowej ma w ogóle sens? W to śmiem wątpić.

Osobiście uważam, że kształt ustawy z 1993 roku jest optymalny. Nie dopuszcza do aborcji na żądanie, ale też nie zmusza kobiety do ryzykowania własnego życia czy utrzymywania ciąży, która powstała w wyniku gwałtu.

Czytaj więcej