Ilja Ponomariow: Zwycięstwo musi być nasze!

Jak osiągnąć długotrwały i zrównoważony pokój w Europie? Pomysły na przyszłą strategię - pisze Ilja Ponomariow, przewodniczący Kongresu Deputowanych Ludowych Federacji Rosyjskiej.

Publikacja: 12.06.2024 04:30

Władimir Putin

Władimir Putin

Foto: AFP

Administracja prezydenta USA zażądała, aby Izba Reprezentantów USA przedstawiła jej w pierwszym tygodniu czerwca konkretny plan pomocy Ukrainie w wygraniu wojny. Ale czy ukraińskie zwycięstwo zagwarantuje trwały pokój?

Putin, bandyta z natury, jest przyzwyczajony do dyktowania swojej woli, demonstrując brak strachu i gotowość do pójścia na całość, do uderzenia jako pierwszy. Zastosował to podejście również w Ukrainie. W 2014 r. Ukraina straciła Krym i Donbas; w 2022 r. podjęła walkę i cudem poradziła sobie, wyzwalając część już okupowanych ziem. Zachód wybrał drogę „dialogu” i w rezultacie stracił okazję do zniszczenia agresora w latach 2022–2023. Szansa na rozwiązanie problemu wyłącznie siłą militarną została zaprzepaszczona. Co więcej, zbliżamy się do limitu zasobów mobilizacyjnych w Ukrainie; zachodnia produkcja wojskowa i pomoc finansowa pozostają daleko w tyle za popytem, podczas gdy Rosja jest w stanie wezwać na front do miliona lub więcej rekrutów, a także sfinansować swoje wysiłki wojskowe, a nawet cieszyć się wzrostem gospodarczym generowanym przez wojnę w dającej się przewidzieć przyszłości.

Czytaj więcej

Los Ukrainy w rękach Niemiec. Olaf Scholz może być kluczowym sojusznikiem, jeśli wróci Donald Trump

Putin nieustannie powtarza publicznie, że całe NATO jest w stanie wojny z Rosją. W to wierzą tylko Rosjanie. Zachód pomaga Ukrainie, ale nie jako strona konfliktu. Zdolność Rosji do pokonania świata zachodniego wydaje się mniej prawdopodobna niż zwycięstwo świata nad Rosją, ale zwycięstwo Rosji nad Ukrainą dla wielu wydaje się znacznie bardziej realne. Takie postrzeganie nie tylko przedłuża wojnę, ale także stwarza ryzyko dla krajów sąsiadujących z Rosją (głównie Litwy, Łotwy, Estonii i Polski).

Do osiągnięcia pokoju potrzebny jest wszechstronny globalny sojusz antyfaszystowski, który musi obejmować Rosjan walczących z putinizmem.

Istnieje Formuła Pokoju Zełenskiego, ale nie ma planu działania, który zmusiłby Rosję do pokoju. Moskwa może zgodzić się na tymczasowe utrwalenie status quo. Ale kwestia ustanowienia długoterminowego i stabilnego pokoju w Ukrainie (i szerzej, w całej przestrzeni poradzieckiej i na całym kontynencie europejskim) jest nierozerwalnie związana z kwestią zmiany reżimu w Rosji i ostatecznego zniszczenia współczesnego faszyzmu jako systemu władzy.

Jakie działania są niezbędne dla pokoju?

1. Zapewnienie Ukrainie wystarczającej liczby nowoczesnej broni i odblokowanie możliwości jej użycia.

Krytyczny jest sposób finansowania, wielkość dostaw, a zwłaszcza ich przewidywalność i terminowość. Prawdopodobnie najwygodniejszym formatem dla wszystkich byłby lend-lease. Ważna jest zdolność do użycia broni przeciwko pełnej gamie celów wojskowych, w tym przedsiębiorstw MIC, bezpośrednio pracujących na rzecz wojny przeciwko Ukrainie, niezależnie od tego, gdzie się znajdują.

2. Osiągnięcie parytetu w produkcji wojskowej między Zachodem a Rosją.

Należy przezwyciężyć dysproporcję między zdolnościami produkcji wojskowej rosyjskiego MIC a produkcją wojskową koalicji Ramstein (biorąc pod uwagę produkcję wojskową Ukrainy).

3. Pozbawienie agresora dostępu do pieniędzy i technologii.

Kluczowym narzędziem jest polityka sankcji, która do tej pory była prowadzona dość niekonsekwentnie. Nie ma jednego międzynarodowego centrum nakładania i koordynowania sankcji, który identyfikowałby rosyjskie przedsiębiorstwa pracujące na rzecz wojny, zapewniał nałożenie na nie międzynarodowych sankcji i kontrolował współpracę wojskowo-techniczną Rosji z krajami trzecimi. Potrzebne jest również operacyjne modelowanie wyników wdrażania sankcji jeszcze przed ich nałożeniem. Jak dotąd nie osiągnięto nawet najprostszej rzeczy – synchronizacji polityki sankcji różnych krajów.

Czytaj więcej

Putin znów straszy. Komu przekaże broń dalekiego zasięgu?

4. Ułatwienie podziału rosyjskiej elity.

Odpowiednio skonstruowana polityka sankcji personalnych stworzy warunki wstępne do rozłamu wśród mieszkańców Kremla i zmusi ich do działania z poczucia samozachowawczości w celu odsunięcia Putina od władzy. Sankcje powinny być zadeklarowane jako publicznie jasno i przejrzyście nałożone przez państwa warunki, aby dana osoba mogła korzystać z dobrodziejstw zachodniej cywilizacji, w tym możliwości stałego lub tymczasowego pobytu w kraju zachodnim. Domniemanie niewinności nie ma tu zastosowania. Dziś mechanizm ten działa nieefektywnie, m.in. ze względu na brak zróżnicowania ich stosowania, przyczyniając się niekiedy do odwrotnego efektu – konsolidacji putinowskich elit.

Szczególną uwagę należy zwrócić na możliwość polubownego porozumienia. Musimy publicznie, głośno i wyraźnie zadeklarować: walka z agresją Putina musi być finansowana przede wszystkim przez samych Rosjan i to jest główny cel polityki sankcji.

5. Wspieranie Rosjan walczących o zmiany

Żaden kraj na świecie nie powinien zajmować się organizowaniem obalenia władzy w innym kraju. Ale sytuacja wojenna wymaga specjalnych rozwiązań, pod warunkiem że suwerennym prawem każdego narodu jest zorganizowanie własnej państwowości po ustanowieniu pokoju. Zmiana reżimu w Rosji jest sprawą samych Rosjan, a nie bloku NATO czy któregokolwiek z jego krajów.

Niektórzy radykalni rosyjscy politycy wzywają do gwałtownego rozczłonkowania kraju, twierdząc, że w przeciwnym razie na zawsze pozostanie on autokratycznym imperium. Jest to kategorycznie błędne.

Istnieją siły, które już pracują nad przyszłym systemem politycznym Rosji. Jedną z nich jest niedawno utworzony rosyjski parlament cieni, Kongres Deputowanych Ludowych, w skład którego wchodzi ponad stu legalnie wybranych byłych rosyjskich parlamentarzystów, którzy sprzeciwili się wojnie i naruszeniu rosyjskiej konstytucji przez Władimira Putina.

Potrzebny jest wszechstronny globalny sojusz, który musi obejmować Rosjan walczących z putinizmem

Reżim polityczny, który rozwinął się dziś w Rosji, nie zniknie bez walki, w „aksamitny”, pokojowy sposób. „Kolorowe rewolucje” powstają w wyniku wewnątrzelitarnej rywalizacji i nigdy nie kwestionują fundamentów systemu politycznego. W Rosji czy na Białorusi, w przeciwieństwie do Ukrainy, Gruzji czy Armenii, sytuacja wymaga głębszych zmian, wymaga siłowego rozwiązania tej kwestii. Obecnie w Ukrainie działa już sześć batalionów rosyjskich jednostek ochotniczych. Cztery z nich wchodzą w skład Rosyjskiego Legionu Wolności. Uzupełniają je ruchy oporu działające na tyłach i składające się z kilku niezależnych sieci. Kreml robi wszystko, co w jego mocy, aby je stłumić, stosując metody policyjne w kraju i podsycając konfrontację między zwolennikami brutalnego oporu i metod pokojowych w rosyjskiej opozycji. Służby bezpieczeństwa Putina wykorzystują opozycyjne media emigracyjne do krytykowania i dyskredytowania uzbrojonych grup w oczach potencjalnych zwolenników, zaostrzając sprzeczności między liderami opozycji.

Użycie siły przeciwko mordercom Putina, ich finansistom i propagandystom jest moralnie uzasadnione, zgodne z uznanymi normami prowadzenia wojny i niezbędne do zwycięstwa. Danie Rosjanom szansy na zorientowanie się w sytuacji i zachęcenie ich do podjęcia działań rewolucyjnych nie jest już opcją, ale obowiązkiem państw koalicji Ramstein. Konieczne jest wyhodowanie siły walczącej o wolną Rosję.

Czytaj więcej

Rosyjskie okręty wojenne płyną na Kubę. Gen. Bogusław Pacek: Rosja zastrasza Zachód

6. Stworzenie politycznej alternatywy dla putinizmu.

Konieczne jest usunięcie rosyjskiego dyktatora w taki sposób, aby maksymalnie złagodzić ryzyko związane z procesem zmian.

Najbardziej oczywistym scenariuszem zmiany politycznej jest zastąpienie Putina kimś z jego wewnętrznego kręgu, w oparciu o przekonanie, że „każdy będzie lepszy”. Jednak przypomnijmy sobie przykłady z historii Związku Radzieckiego. Stalin został pokojowo zastąpiony przez Chruszczowa, który niby nie był takim tyranem. Ale ten człowiek prawie zniszczył cały świat podczas kryzysu kubańskiego. Nie wspominając już o krwawym stłumieniu powstania węgierskiego w 1956 roku. A Breżniew, który zastąpił go też pokojowo – tłumiąc Praską Wiosnę w 1968 r., a wojna w Afganistanie, etc.! Kiedyś wielu uważało, że dojście Stalina do władzy było lepsze niż „jastrzębia” Trockiego. Różne style, ale ten sam system władzy z tymi samymi zagrożeniami dla całego świata. Tak, w pewnym momencie osłabiony reżim Putina może wysunąć postać „niedyktatora”, tak jak kiedyś system radziecki wysunął Gorbaczowa. Ale bardzo szybko na większości terytorium upadłego Związku Radzieckiego pojawiły się wcale nie prozachodnie i wcale nie demokratyczne reżimy. W tym, nawiasem mówiąc, putinizm.

Ryzyko negatywnych zmian po odejściu Putina, jeśli system pozostanie, jest dość wysokie. Dlatego zachodnie biurokracje wolą go nie dotykać. Jednak Putin jest śmiertelny, a odkładanie problemu nieuchronnej zmiany władzy na kilka lat nie niweluje faktu, że te ryzyka i tak się zmaterializują. I lepiej zająć się nimi teraz, gdy wojna daje możliwość i uzasadnienie dla budowania aktywnej strategii demokratycznych zmian. Ważne jest, aby myśleć nie tyle o jednostkach, ile o systemie politycznym i prawnym, który zbudują, o harmonizacji całej przyszłej rosyjskiej państwowości, w tym o losie zamieszkujących ją narodów.

Kluczową kwestią jest okres przejściowy, który będzie wymagany do przekształcenia obecnej dyktatury w państwo demokratyczne. Jego parametry powinny zostać opracowane z wyprzedzeniem i zweryfikowane przez maksymalną liczbę ekspertów, w tym polityków opozycji, przedstawicieli narodów rosyjskich, a także przedstawicieli obecnych elit rosyjskich i przywódców państw znajdujących się obecnie w konfrontacji z Federacją Rosyjską.

Wspomniany już Kongres Deputowanych Ludowych może stać się platformą, na której będzie opracowana strategia na okres przejściowy i podstawowe podejścia do tworzenia nowej rosyjskiej państwowości. Niestety, rosyjska opozycja nie jest w stanie zjednoczyć się samodzielnie. Do zjednoczenia dochodzi zwykle pod koniec walki, a choć jej finał jest niejasny, wszyscy walczą o zasoby, wpływy i wyborców. I o uznanie siebie za wiodącą alternatywę dla Putina. Nie ma sensu czekać, aż opozycja stworzy zjednoczony front. Trzeba to zrobić z zewnątrz, konsolidując konkurujące siły wokół wspólnej strategii, wspólnej bazy zasobów i wspólnego projektu politycznego.

Sam fakt sformułowania alternatywy dla putinizmu będzie potężnym czynnikiem przybliżającym zwycięstwo. Jeden okrągły stół opozycji (bez dominacji jakiejkolwiek grupy), jeden projekt nowej konstytucji, skoordynowane kampanie polityczne i zbrojny opór.

7. Demontaż putinizmu i zakończenie wojny.

Przyszła transformacja musi być nierozerwalnie związana z zakończeniem wojny oraz trwałym pokojem i bezpieczeństwem dla wszystkich sąsiadów Rosji. Putinizm nie przetrwa Putina. Ale aby przekazać znaczenie i konieczność zmian, potrzebna jest skoordynowana kampania informacyjna, bez której nie będzie zwycięstwa nad wrogiem. Głównym adresatem tej kampanii powinna być elita intelektualna kraju. Tylko oni są w stanie powiązać działania reżimu z konsekwencjami wojny, z ich osobistym dobrobytem i jakością życia.

To nie tylko walka z dezinformacją szerzoną przez Moskwę. Na Zachodzie panuje powszechny pogląd, że „jesteśmy po stronie Ukrainy, ale Rosji i tak nie da się pokonać, to zbyt duża potęga nuklearna i najlepiej ją powstrzymać i pozostawić niepokonaną”. To znacznie większy problem niż bierność i konformizm Rosjan. To, że Ukraina musi wygrać wojnę, jest niestety nadal stanowiskiem jastrzębiej mniejszości. I prawie nikt nie mówi, że zwycięstwo Ukrainy jest warunkiem koniecznym do upadku reżimu Putina.

Przełamanie tego stereotypu w Rosji i na Zachodzie byłoby potężną bronią. Ludzie (i biurokracja) muszą być przekonani o możliwości i konieczności zwycięstwa, usuwając psychologiczną barierę akceptacji, że jest ono osiągalne. Jest to obecnie najważniejsze narzędzie wzmacniania jedności transatlantyckiej. Sceptycyzm jest tu pomocą dla agresora.

Wojna nie zakończy się sama. Ukraina nie zgodzi się na długoterminowe zawieszenie broni po utracie kontroli nad dużą częścią swojego terytorium po wszystkich ofiarach śmiertelnych i zniszczeniach. Porozumienia mińskie były nieudaną próbą zamrożenia konfliktu, którego nikt w Ukrainie nie chce powtórzyć. Zakończenie wojny jest równoznaczne ze zniszczeniem putinizmu, deimperializacją i demilitaryzacją Rosji oraz uczynieniem jej częścią świata zachodniego. Nie ma pośredniej drogi ze stopniową ewolucją i osłabianiem reżimu, która może zagwarantować uniknięcie powtórki agresji.

Wnioski. Aby wygrać tę wojnę, musimy przemyśleć podstawowe paradygmaty i opracować nową strategię.

Czytaj więcej

Andrzej Łomanowski: Władimir Putin znów straszy. Ale czy jeszcze ktoś się go boi?

Oto, o czym musimy pamiętać:

 Putin rozpoczął wojnę w Ukrainie, aby utrzymać władzę; jego ambicje geopolityczne są drugorzędne. Nie może zakończyć wojny, a nawet zwycięstwo może być śmiertelne dla jego reżimu;

¬ wojna musi zakończyć się zmianą reżimu w Moskwie;

¬ współczesna Rosja nie ma ideologii, globalnego myślenia, silnych instytucji rządowych ani gigantycznego kompleksu wojskowo-przemysłowego;

¬ śmiałe i nieprzewidywalne ruchy mogą podzielić reżim. Wręcz przeciwnie, stopniowo rosnąca presja może wykuć z Rosji ZSRR 2.0;

¬ najsłabszym ogniwem w łańcuchu dowodzenia reżimu Putina niekoniecznie są najwyżsi urzędnicy. Wiceministrowie i członkowie ich rodzin są bardziej narażeni na sankcje niż wielcy szefowie. Jest ponad milion bezpośrednich beneficjentów reżimu i wszyscy oni powinni zostać objęci sankcjami;

¬ niewielki wysiłek i inwestycja w zjednoczenie i wzmocnienie rosyjskiej opozycji za granicą może wyrządzić reżimowi więcej szkód niż setki czołgów;

¬ strategia polega na wykonywaniu ruchów, które zwiększają możliwości. Musimy inwestować nie tylko w likwidację reżimu, ale także w przygotowanie opcji na nieuniknioną transformację polityczną. Rosyjski krajobraz polityczny jest jałowy, a bez planu transformacji Rosja jest narażona na wielkie ryzyko chaosu lub stania się państwem satelickim Chin.

My, postępowi Rosjanie, chcemy być pełnoprawną częścią koalicji Ramsteina walczącej z agresją i reprezentować przy stole prawdziwą Wolną Rosję. Zwracamy się do Zachodu o dalsze finansowanie i uzbrajanie Ukrainy, proponujemy przegląd polityki sankcji i jasną ofertę dla rosyjskich elit, a także wzywamy do wsparcia tych, którzy już teraz projektują i walczą o przyszłą Rosję. Każdy dzień zwłoki oznacza ponad tysiąc zabitych żołnierzy i cywilów po obu stronach linii frontu. Ci, którzy ich wysłali, cieszą się z naszej powolności i niezdecydowania, zarabiając pieniądze i polityczne dywidendy z krwi. Naszym obowiązkiem jest dać im to, na co zasługują.

Nie zaczęliśmy tej wojny, ale zwycięstwo musi być nasze!

Autor jest przewodniczącym Kongresu Deputowanych Ludowych Federacji Rosyjskiej (zgromadzenie środowisk opozycyjnych wobec Putina)

Administracja prezydenta USA zażądała, aby Izba Reprezentantów USA przedstawiła jej w pierwszym tygodniu czerwca konkretny plan pomocy Ukrainie w wygraniu wojny. Ale czy ukraińskie zwycięstwo zagwarantuje trwały pokój?

Putin, bandyta z natury, jest przyzwyczajony do dyktowania swojej woli, demonstrując brak strachu i gotowość do pójścia na całość, do uderzenia jako pierwszy. Zastosował to podejście również w Ukrainie. W 2014 r. Ukraina straciła Krym i Donbas; w 2022 r. podjęła walkę i cudem poradziła sobie, wyzwalając część już okupowanych ziem. Zachód wybrał drogę „dialogu” i w rezultacie stracił okazję do zniszczenia agresora w latach 2022–2023. Szansa na rozwiązanie problemu wyłącznie siłą militarną została zaprzepaszczona. Co więcej, zbliżamy się do limitu zasobów mobilizacyjnych w Ukrainie; zachodnia produkcja wojskowa i pomoc finansowa pozostają daleko w tyle za popytem, podczas gdy Rosja jest w stanie wezwać na front do miliona lub więcej rekrutów, a także sfinansować swoje wysiłki wojskowe, a nawet cieszyć się wzrostem gospodarczym generowanym przez wojnę w dającej się przewidzieć przyszłości.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Biskupi i pokrzywdzeni. Czas wymiany listów się skończył. Trzeba zakasać rękawy
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy świat na pewno rozumie, że kryzys na naszej granicy wywołali Putin i Łukaszenko?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kujawski: Relacje polsko-ukraińskie są znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Po co wojsko na ulicach?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Powrót Donalda Tuska do Brukseli? Jak czytać niedawną deklarację premiera
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Czy Hunter Biden pogrzebie kampanię prezydencką w USA swojego ojca Joe Bidena?