Jerzy Haszczyński: W orzeczeniu Trybunału w Hadze wciąż pada słowo „ludobójstwo”

Haski Trybunał nie nakazał Izraelowi przerwania wojny w Gazie. Ale nie uwolnił go od najgorszych skojarzeń.

Publikacja: 29.01.2024 03:00

W orzeczeniu Trybunału w Hadze o Hamasie jest niewiele. Nazywany jest jedną z „grup zbrojnych”

W orzeczeniu Trybunału w Hadze o Hamasie jest niewiele. Nazywany jest jedną z „grup zbrojnych”

Foto: PAP/EPA

Natychmiastowego wstrzymania izraelskich działań wojennych w celu ochrony ludności palestyńskiej w Strefie Gazy domagała się RPA, która oskarżyła Izrael przed ONZ-owskim sądem o ludobójstwo. Takiego żądania w piątkowym orzeczeniu haskiego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie ma.

Wojna może się toczyć dalej – taką decyzję Izrael uznaje za swój sukces, choć gdyby decyzja była po myśli RPA, też by się zapewne toczyła.

Czytaj więcej

Trybunał w Hadze: Izrael ma wszelkimi środkami zapobiegać ludobójstwu w Gazie

Ale teraz to już będzie inna wojna, pod wnikliwą kontrolą. Może trwać długo, ale jeszcze dłużej – latami – zapewne Trybunał będzie rozpatrywał sprawę wniesioną przez RPA o naruszenie konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa. Izrael chciał, by się nią nie zajmował, ale ten wniosek Trybunał odrzucił. W żadnym wypadku nie oznacza to, że Izrael dopuścił się ludobójstwa. Nic to też nie mówi o przyszłym wyroku, który będzie zapewne najważniejszym – bo najbardziej nagłośnionym ze względu na nieporównywalne z innymi światowe zainteresowanie konfliktem bliskowschodnim – wyznacznikiem także w sprawie innych wojen, w których pojawi się oskarżenie o ludobójstwo. Politycy, aktywiści, publicyści, nawet historycy posługują się tym terminem chętniej niż specjaliści od prawa międzynarodowego. Dla nich to wyjątkowa rzadkość.

Jednak liczące 29 stron orzeczenie Trybunału jest tak naszpikowane terminem „ludobójstwo”, że może się ono przykleić do Izraela, może się z nim kojarzyć, niezależnie od intencji sędziów.

Trybunał nie nakazał wstrzymania działań wojennych, ale – zdecydowaną większością głosów, 15 do 2, a czasem nawet 16 do 1 – nakazał Izraelowi zastosowanie sześciu innych środków zapobiegawczych. Przy przedstawianiu czterech z nich padł termin „ludobójstwo”. W całym orzeczeniu kilkakrotnie przytaczana jest definicja, czym ono jest: czyn (od zabójstw po stworzenie warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego) „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych czy religijnych”.

W orzeczeniu Trybunału o Hamasie jest niewiele. Nazywany jest jedną z „grup zbrojnych”

Trzeci środek to zapobieganie i karanie za „bezpośrednie i publiczne” podżeganie do ludobójstwa. W podżeganiu można rozpoznać zamiar – kluczowy dla uznania, że o taki rodzaj zbrodni chodzi. Ale musi być to dowiedzione – dokumentami.

Przykłady wypowiedzi izraelskich przywódców i dowódców, które mogłyby świadczyć o takim zamiarze, przedstawiła dwa tygodnie wcześniej RPA. Izrael, jak ujawnił „The New York Times”, odtajnił dla Trybunału rozkazy przywódców i dowódców, które mają świadczyć o tym, że w nich takiego zamiaru nie było, była zaś troska o minimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej.

Trybunał mówił w piątek o „odhumanizowanym języku” i przywołał wypowiedzi trzech ważnych izraelskich polityków, wcale nie tych najbardziej radykalnych, w tym prezydenta Icchaka Herzoga („cały naród jest tam odpowiedzialny”) i ministra obrony Joawa Gallanta („walczymy z ludzkimi zwierzętami. To jest gazański ISIS”, „wyeliminujemy wszystko”).

Izrael: nie życzymy sobie wykładów o moralności

Gallant zareagował: Izrael nie życzy sobie udzielania „wykładów o moralności”.

Premier Beniamin Netanjahu powtórzył wcześniejsze stanowisko, że formułowanie oskarżenia o ludobójstwo jest bezpodstawne i oburzające, i dodał, że to, iż Trybunał się zajął tą sprawą, jest hańbą na pokolenia.

Czytaj więcej

We Francji strach być Żydem

Wskazał też na to, że sąd przedstawił decyzję w przeddzień Światowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Sugerując, że nie rozumie on, iż Izrael walczy z Hamasem, „ludobójczą organizacją terrorystyczną”. Zastosował termin, który powstał w związku z wyjątkowością zbrodni Holokaustu, wobec palestyńskich terrorystów.

W orzeczeniu Trybunału Hamas, poza cytatem z wypowiedzi izraelskiego ministra Israela Katza, nie jest nawet nazywany organizacją terrorystyczną (lecz jedną z „grup zbrojnych”).

W ogóle o Hamasie jest w nim niewiele, co słusznie może oburzać Izrael. Trybunał podkreślił jedynie, że przestrzeganie międzynarodowego prawa humanitarnego obowiązuje wszystkie strony konfliktu. I wezwał Hamas do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia wszystkich uprowadzonych 7 października zakładników.

Natychmiastowego wstrzymania izraelskich działań wojennych w celu ochrony ludności palestyńskiej w Strefie Gazy domagała się RPA, która oskarżyła Izrael przed ONZ-owskim sądem o ludobójstwo. Takiego żądania w piątkowym orzeczeniu haskiego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nie ma.

Wojna może się toczyć dalej – taką decyzję Izrael uznaje za swój sukces, choć gdyby decyzja była po myśli RPA, też by się zapewne toczyła.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Waga nieważnych wyborów
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego kobiety nie chcą rozmawiać o prawach mężczyzn?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Gorzka pigułka wyborcza
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Czy szczyt klimatyczny w Warszawie coś zmieni? Popatrz w PESEL i się wesel!
felietony
Marek A. Cichocki: Unijna gra. Czy potrafimy być bezwzględni?