Reklama

Bogusław Chrabota: Czy sędzia Marciniak zgrzeszył

Nie piętnujmy Szymona Marciniaka do momentu, kiedy nie zapoznamy się z tym, co na imprezie Everest 2023 słuchaczom tłumaczył. Nie stygmatyzujmy faceta, który tylko poszedł na mecz z bandą kiboli. Inaczej wpiszemy się w logikę tych, którzy są gotowi prześladować politycznie za fakt istnienia.
Publiczne ukrzyżowanie Szymona Marciniaka za domniemane związki z Konfederacją tylko nabiłoby jej pu

Publiczne ukrzyżowanie Szymona Marciniaka za domniemane związki z Konfederacją tylko nabiłoby jej punktów

Foto: PAP/Albert Zawada

Pójść na mecz z bandą rozwydrzonych kiboli to jeszcze nie grzech. Ale wrzeszczeć na trybunach antysemickie czy rasistowskie hasła – już tak. Wtedy to zresztą nie tylko grzech, a ścigane przez prawo przestępstwo. Gdyby to rzeczywiście przydarzyło się gwieździe takiej jak Marciniak, sprawa byłaby dużego kalibru, a decyzja UEFA tylko przygrywką do końca kariery.

Marciniak nie zadał się z bandą kiboli, tylko wziął udział w konferencji reklamowanej jako ekonomiczna. Pewnie zresztą taką była, choć jej twarzą był polityczny „kibol”, czyli Sławomir Mentzen. Czyżby Marciniak nie wiedział, że dając prawo do umieszczenia swojego wizerunku obok twarzy Mentzena, lidera Konfederacji, staje zbyt blisko polityki? Nie wiem, nie znam Marciniaka ani jego poglądów. Poglądy Mentzena lepiej, choć wypada przyznać, że często – stosownie do koniunktury – je zmienia. Co myśli dziś pan Mentzen? Czy wciąż nie lubi Żydów, gejów, aborcji czy Unii Europejskiej? Może większą wiedzę ma sędzia Marciniak, bo miał szansę go ostatnio spytać. I o tym niewiele wiemy.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama