Reklama

Robert Gwiazdowski: Wojna... polsko-polska

Każda wojna skupia ludzi wokół władzy. To może umocnić dołujący ostatnio w sondażach PiS.

Publikacja: 02.03.2022 21:45

Robert Gwiazdowski: Wojna... polsko-polska

Foto: AFP

Czy umocni do tego stopnia, by wygrał kolejne wybory? Nie mam pojęcia. Ja oczywiście na PiS (i nie tylko) głosować nie będę, ale wrzaski w eterze, że wspierając broniących się Ukraińców, musimy pamiętać o tym, że sami jesteśmy „pod okupacją pisowską”, to jakieś szaleństwo. Praworządność, o której przypominają aktywiści, jest bardzo ważna. Ale przy okazji padają stwierdzenia, że praworządność należy „przywrócić”. Przywracać można coś, co istniało. A praworządność w III RP nie istniała nawet wówczas, gdy sędziowie wybierali sędziów, jak ma znowu być.

Oczywiście premier Morawiecki, pohukujący w dobę po rosyjskim ataku na Tuska, nie był wcale mniej żenujący. A jego liczni akolici to byli nawet bardziej. Ale premier jakby troszkę przystopował, a po stronie opozycji szaleństwo narasta z każdym dniem. Wraz z rosnącą obawą o ponowny wzrost notowań PiS.

Jeden z postępowych portali, który od kilku lat walczy z prawicowym odchyleniem, rosyjską dezinformacją i symetrystami, w ciągu doby umieścił na swoim koncie na Twitterze pięć linków do swych artykułów o sytuacji na polsko-ukraińskiej granicy. Dwa tytuły były neutralne (treść już nie), a w trzech była mowa o polskich bojówkach i rasizmie. No, prawie symetrycznie.

Niektórzy ludzie są źli. Niektórzy żerują na nieszczęściu innych – oferują uchodźcom transport za pieniądze, podczas gdy czeka kolejka chętnych, żeby zrobić to za darmo. Pojawiły się ostrzeżenia, że na granicy działają sutenerzy. Wojna przyciąga hieny. Ale skala pomocy, jakiej Polacy w tych dniach udzielają (bez względu, na kogo głosowali), przerosła oczekiwania. I dobrze – bo sami wyborcy PiS wojny z nikim nie wygrają (zwłaszcza że w większości to emeryci). A reszta nie za bardzo może chcieć walczyć „za PiS” i w konsekwencji za posadę prezesa Obajtka w państwowym Orlenie.

I żeby nie było, że – jak pisze jeden z tygodników – przez wojnę „święty PiS stał się nietykalny”. Nie stał się ani święty, ani nietykalny. Trzeba tylko wiedzieć, jak, kiedy i w co uderzyć.

Reklama
Reklama

W 2019 r. PiS wygrał wybory, choć wyborcy już wiedzieli, co robi z sądownictwem. Nie dlatego, że sprzedali praworządność za 500+. Bronili sądów przed PiS tak samo, jak sądy broniły ich wcześniej przed PO. A ich stosunek do ludzi uciekających przed Putinem i Łukaszenką z Ukrainy (głównie kobiety z dziećmi i emeryci) jest inny niż do ludzi przywiezionych na granicę Białorusi przez Putina i Łukaszenkę. Więc takie histo(e)rie na nich nie działają.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama