[srodtytul]Plon jeszcze wzejdzie[/srodtytul]
Możemy po raz kolejny mieć muchy w nosie i narzekać, że ta wizyta mało przyniosła. Ale co nam to da? – pyta Andrzej de Lazari.
Wizyta prezydenta Rosji w ciągu wydarzeń, zapoczątkowanych wizytą premiera Władimira Putina w ubiegłym roku na Westerplatte i jego kwietniowym pochyleniem głowy najpierw w Katyniu, a potem w Smoleńsku, nie jest niczym niezwykłym. Tym bardziej jeśli weźmiemy również pod uwagę szereg wypowiedzi przywódców i analityków Kremla o potrzebie destalinizacji i europeizacji Rosji (chociażby opublikowane w Polsce teksty Karaganowa o „rosyjskim Katyniu” i o „Euro-Rosji”).
Katyń „pomaga” destalinizować Rosję, a przy ewentualnym sprzeciwie Polski Rosja w Europie żadnych kart nie rozda. Poprawne stosunki z Polską są Rosji potrzebne. Również Polska w Europie i w samej Rosji więcej będzie znaczyć, gdy przestanie być postrzegana jako nieuleczalny rusofob. Korzyści wydają się tu obopólne, ale bardziej na przyszłość, bo dziś opłacalnych konkretów mamy mało.
[link=http://www.rp.pl/artykul/9133,575449-Plon-jeszcze-wzejdzie.html]Przeczytaj cały tekst De Lazari[/link]
[srodtytul]Powrót Mikołaja[/srodtytul]
Dziwi mnie ów szczególny oficjalny entuzjazm. Dlaczego? Co zyskujemy dzięki tej wizycie? Co daje nam „koniec posuchy”? – zastanawia się Andrzej Nowak.
6 grudnia skończyła się posucha. W stosunkach polsko-rosyjskich. Tak to ujął prezydent Bronisław Komorowski. Lody ruszyły. Świąteczna radość opanowała największe media elektroniczne, które w Polsce łączy obecnie taka sama więź z obozem władzy, jak w zaprzyjaźnionej Moskwie: naszym nowym wzorcu demokratycznych standardów.
Zastanawiamy się, do czego w ogóle można by porównać to niebywałe święto? Żadna z dwóch poprzednich wizyt prezydentów Rosji nie miała takiej oprawy ani nie budziła takiego rządowego entuzjazmu. Nawet wizyta sekretarza generalnego KC KPZR Michaiła Gorbaczowa, zapowiadającego pieriestrojkę i rozpoczynającego grę Katyniem, nie była przyjmowana z takim nabożeństwem. Nie przypominam sobie, by ktoś mógł napisać, że Polacy czekają na Gorbaczowa jak na papieża. Teraz takie porównanie padło – w „Niezawisimoj Gazietie” – i jest serio powtarzane w polskich mediach. Wydaje mi się jednak nieco przesadzone.
[link=http://www.rp.pl/artykul/9133,575462-Powrot--Mikolaja.html]Przeczytaj cały tekst Nowaka[/link]