Rokita z polityki wypadł i nie chce do niej wracać. Kluzik-Rostkowska dostaje jedynkę na liście partii rządzącej. I nie zdziwiłbym się, gdyby po wyborach to ona pilnowała "równościowych standardów" jako następczyni Elżbiety Radziszewskiej. Dla Tuska wygodniej byłoby, gdyby zajmował się tym ktoś niby z prawicy (choć bardziej lewicowy od wielu platformersów), niby-niezależny i kochany przez Magdalenę Środę. Więc za wcześnie grzebiecie posłankę, która jest ilustracją tezy premiera z sobotniej konwencji: nieważne, skąd przychodzicie, do nas może przyjść KAŻDY.