Reklama

Terlikowski: Magiczna moc genderowej konwencji

Konwencja genderowa ma moc. Dzięki jej zatwierdzeniu przez polski Sejm nasz kraj znalazł się – zdaniem lewicowych ekspertów – „w Europie".

Aktualizacja: 08.02.2015 20:31 Publikacja: 08.02.2015 19:15

Tomasz P. Terlikowski

Tomasz P. Terlikowski

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Najwyraźniej w tej Europie nie ma Niemiec czy Wielkiej Brytanii, które nie mają ochoty ratyfikować konwencji.

Przegłosowanie europejskiego zestawu świstków papieru ma spowodować, że w Polsce zniknie wreszcie przemoc wobec kobiet (choć, z niewiadomych przyczyn, nie zniknęła w Szwecji), a pijani konkubenci (a to oni najczęściej biją) już nigdy nie podniosą ręki na swoje partnerki.

Takie bajki od piątkowego głosowania nieustannie opowiadają nam politycy PO, SLD i Twojego Ruchu, których głosami przepchnięto genderowy dokument. Przekonują oni, że zapisy dotyczące promowania płci kulturowej i niestereotypowych ról płciowych mają tak wielką moc, że natychmiast nawrócą maczystowsko nastawionych mężczyzn i sprawią, że staną się oni pokorni jak baranki.

Już to widzę oczyma wyobraźni... Wpada napity (wbrew bowiem teoriom zawartym w konwencji najczęstszą przyczyną przemocy w domu jest alkohol, a nie tradycja czy religia) facet do domu i ma ochotę na kimś wyładować swoje frustracje. A wtedy kobieta wyjmuje z szafeczki książkę Judith Butler i spokojnym tonem mówi do pijanego mężczyzny: – Przemyśl swoją tożsamość seksualną i odpowiedz sobie na pytanie, w którym miejscu kontinuum różnicującego kulturową męskość i kobiecość się znajdujesz.

Facet powalony koniecznością zmierzenia się z tak fundamentalnymi pytaniami natychmiast wyciągnie z kieszeni któreś z dzieł Michela Foucaulta i razem zastanowią się nad tym, kim są naprawdę, i czy przypadkiem ich biologiczność nie narzuca im zachowań sprzecznych z dokumentami, a także czy na jego dążenie do przemocy nie miały wpływu jakieś przekazywane ukradkiem tradycyjne poglądy na temat rodziny i religii.

Reklama
Reklama

Groteska? Oczywiście. Zastanówmy się więc, dlaczego do dokumentu rzekomo zwalczającego przemoc dorzucono tak wielką porcję feministyczno-genderowej ideologii. Odpowiedź jest prosta – nie chodzi o walkę z przemocą, ale z rodziną. Małżeństwo i rodzina opierają się na zróżnicowaniu płciowym. Jego fundamentem jest zaś biologia i kulturowe stereotypy, które z różnic biologicznych wprost wynikają. Jeśli się zniszczy owe stereotypy, jeśli się zaprzeczy różnicom między płciami, zniszczy się rodzinę.

A gdy ona upadnie, to nic nie będzie już stało na drodze lewicowym inżynierom społecznym. I dlatego tak bardzo zachwalają oni ten dokument.

Autor jest redaktorem naczelnym TV Republika

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama