Pod koniec marca na spotkaniu u premier Ewy Kopacz zdecydowano jednak, że muzeum znajdzie się na terenie Cytadeli Warszawskiej. Decyzję podjęła szefowa rządu w porozumieniu z ministrami kultury i obrony narodowej. Dodatkowo rząd w specjalnym długoletnim planie ma zapewnić finansowanie tej placówki, tak by na setne urodziny porozbiorowej Rzeczypospolitej – czyli 11 listopada 2018 r. – gmach muzeum został otwarty.
To dobra wiadomość z kilku powodów. Przede wszystkim MHP, choć nie miało własnej siedziby, było w ostatnich latach niezwykle aktywne, przygotowując wystawy czy konferencje. Pilotowało takie uchwalane przez Sejm czy Senat obchody, jak te związane z Rokiem Jana Karskiego, Rokiem Powstania Styczniowego itp. Wiele wystaw – jak choćby fenomenalna „Pod wspólnym niebem. Rzeczpospolita wielu narodów, wyznań, kultur (XVI–XVIII w.)", która pokazuje bogactwo kulturowe I Rzeczypospolitej – wejdzie z pewnością do kanonu budowania narracji historycznej. Prezentowana właśnie na pl. Piłsudskiego w Warszawie wystawa poświęcona pamięci ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. zatytułowana „Smoleńskie portrety" to świetny przykład sztuki nowoczesnego wystawiennictwa.
Dlatego też można mieć pewność, że ludzie odpowiedzialni za Muzeum Historii Polski nie będą serwowali taniej propagandy, lecz wypełnią bardzo poważną lukę w naszej polityce pamięci. Na muzealnej mapie Polski brakuje bowiem takiego miejsca, które przedstawiałoby spójną narrację o dziejach naszego kraju. Nie ma bowiem wątpliwości, że to właśnie w takiej placówce będzie się kształtowała wiedza o naszej historii w głowach odwiedzającej ją młodzieży czy też u tysięcy zagranicznych turystów, którzy przyjdą ją zobaczyć.
Sukces Muzeum Powstania Warszawskiego, które stało się niemal obowiązkowym punktem programu wycieczek z zagranicy, pokazuje, jak ważną rolę może odegrać właśnie MHP. Choć to truizm, w epoce popkultury pamięć kształtuje się nie przez sążniste opracowania historyczne – choć i one są ważne, lecz trafiają do elit – ale przez przedsięwzięcia o charakterze masowym: filmy, przedstawienia, koncerty czy właśnie nowoczesne ekspozycje. Nic tak nie wpłynęło na upowszechnienie pamięci o bojownikach antykomunistycznego podziemia po 1945 r. jak płyta „Panny wyklęte", koncerty i teledyski (firmowane m.in. przez Instytut Pamięci Narodowej).
W Warszawie od kilku miesięcy działa już świetne, nowoczesne Muzeum Historii Żydów Polskich opowiadające fascynującą historię niezwykłego – choć nie zawsze łatwego – współżycia narodów na terenach Rzeczypospolitej. Ale funkcjonowanie tego miejsca jeszcze boleśniej uświadamiało brak Muzeum Historii Polski.