Byłam pewna, że przemówienia Donalda Tuska i Juliji Swyrydenko załagodziły ten cynicznie rozpalony spór o gloryfikację UPA, który nagle wykopał przepaść między Polską i Ukrainą. „Julio, czuj się jak u siebie w domu” – mówił Tusk w Gdańsku. „Polacy, dziękuję wam za wasze wsparcie” – odpowiadała Swyrydenko, a widownia, chyba z wdzięczności za te gesty, przerywała im owacjami.

Ale wracam do Warszawy i w niedzielę czytam, że Zełenski zapowiada narodowy panteon bohaterów, do którego dołączą ludzie UPA. Czy to celowe palenie odbudowywanych mostów?

Czytaj więcej

Ponad 160 umów i miliardy z UE. Ukraina liczy na przełom podczas szczytu w Gdańsku

Dyplomaci unijni potwierdzają w nieoficjalnej rozmowie, że konflikt wokół UPA to nakręcająca się spirala błędów. – Jeśli Zełenski dalej tak będzie grał, to polski rząd nie będzie miał wyjścia i zacznie nie tyle pomagać, co wymagać. A my mamy dużo większe lewary niż Ukraina – mówi mi zaprzyjaźniony dyplomata.

Ukraiński autosabotaż akcesji do Unii Europejskiej

Ukraina zapomina tu bowiem o kilku ważnych sprawach, pora je nazwać głośno. To Polska „wychodziła” Flagowy Fundusz dla Rekonstrukcji Ukrainy, który do przyszłego roku ma zmobilizować miliard euro na inwestycje w Ukrainie. To Polska zabiegała w Brukseli o program SAFE – 150 mld euro mobilizowanych z myślą o bezpieczeństwie Europy, ale z którego może korzystać też Ukraina. To Polska jest hubem logistycznym pomocy, czego symbolem jest lotnisko w Jasionce, korytarze solidarności, liczba przyjętych z sercem uchodźców. Bez zaangażowania Polski udzielanie pomocy Ukrainie jest niemal niemożliwe. Nie ma też gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy ani jej przyszłości w UE. Bo do procesu akcesji Ukraina bardzo potrzebuje zgody Polski.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Nie tylko odbudowa. Polska bramą do Europy dla ukraińskiego biznesu

Pro

Ten celowo rozpalony konflikt wygląda wręcz na kolejny autosabotaż akcesji do UE. Ukraina przespała już dwie szanse na dołączenie do UE w falach rozszerzeń. Ostatni raz, 13 lat temu ukraiński prezydent Wiktor Janukowycz pogrzebał szanse akcesji, gdy w 2013 r. wstrzymał podpisanie układu o stowarzyszeniu z UE. W efekcie jego decyzji Ukraina straciła już ponad dekadę, a jako kraj niechroniony przez UE, była zachęcającym celem ataku dla Rosji.

Jak prawa człowieka mają się do gloryfikacji UPA?

I wreszcie, decyzja o otwarciu i zamknięciu kolejnych rozdziałów negocjacyjnych w Radzie musi być podjęta jednogłośnie. To znaczy, że ewentualny sprzeciw Polski, zaniepokojonej gloryfikacją ludobójstwa, może tu sporo zmienić. Nie zapominając o tym, że zgodnie z art. 49 TUE, o członkostwo w Unii może ubiegać się każde państwo europejskie, które szanuje wspólne wartości i zobowiązuje się je promować. A do tych wartości, ustalonych przez Radę Europejską w 1993 r. w Kopenhadze, należą: stabilność instytucji gwarantujących demokrację, praworządność, prawa człowieka oraz poszanowanie i ochrona mniejszości. Jak się ma promowanie praw człowieka do gloryfikacji UPA?

Ten konflikt trzeba wyjaśnić, nie przypudrować. Dla Polski i dla Ukrainy. Dla Ukrainy, by mogła wejść do UE z podniesionym czołem, jak na to zasługują miliony Ukraińców ponoszących ogromny wojenny wysiłek. I jak na to zasługują rodziny 100 tys. Polaków, którzy zginęli z rąk UPA, by mogły ufać, że historia się nie powtórzy.