Reklama

Szałamacha: Potrzebna zmiana myślenia o roli NBP

Luka, jaką trzeba wypełnić w przyszłorocznym budżecie państwa po zaktualizowaniu go o propozycje programowe PiS to 2-3 mld zł - mówi Paweł Szałamacha, kandydat na stanowisko ministra finansów w rządzie PiS.

Publikacja: 14.11.2015 11:06

Szałamacha: Potrzebna zmiana myślenia o roli NBP

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska

"Z punktu widzenia wiarygodności powstającego rządu musimy szybko zrealizować naszą zapowiedź projektu prorodzinnego. To jest priorytet. W związku z tym pozostałe działania muszą zostać do tego dostosowane. Zgodnie z definicją słownikową priorytet ma to do siebie, że najpierw zajmujemy się nim, później realizowane będą pozostałe cele" - powiedział w wywiadzie udzielonym PAP Biznes Szałamacha w pierwszym wywiadzie po ogłoszeniu kandydatów na ministrów w nowym rządzie.

"Autopoprawka do projektu budżetu będzie zmierzała do realizacji tego konkretnego celu i taki będzie też jej zasięg. (...) W związku z tym - z natury rzeczy - zakres tych zmian będzie zmierzał do realizacji priorytetu, a kolejne cele będą realizowane w następnych miesiącach" – dodał.

"Jednocześnie rozpoczniemy systemową naprawę, w pierwszej kolejności odbudowanie dochodów z VAT, powołanie jednolitej Krajowej Administracji Skarbowej, ale te ustawy trafią do Sejmu po przyjęciu budżetu. Po tym, jak przegłosuje go parlament, a prezydent podpisze" – powiedział przyszły minister finansów.

Minister finansów odpowiedzialny za budżet

Szałamacha wskazał, że w nowym rządzie wiodącą rolę w zakresie wyznaczania celów strategicznych kraju będzie odgrywał minister rozwoju.

"Rozłożenie tego na konkretne lata, rozpisanie w perspektywie średniookresowej 3-4 lat i przypisanie temu konkretnych kwot w budżecie będzie w pierwszej kolejności zadaniem resortów odpowiedzialnych za każdy z działów administracji rządowej" – powiedział.

Reklama
Reklama

"(,...)Oczywiście kompetencje dotyczące budżetu, jego planowania, wykonania, zarządzania długiem sektora finansów publicznych pozostają w gestii ministra finansów. Tak definiujemy swoją rolę" – dodał.

Luka do wypełnienia w budżecie

Szałamacha powoływał się na szacunki Instytutu Ekonomicznego NBP, według których wpływ programu prorodzinnego PiS na budżet państwa to minus 15,5 mld zł rocznie. Zastrzegł wówczas, że technicznie niemożliwe jest wejście tej propozycji już od 1 stycznia, stąd kwota ta w 2016 roku będzie niższa.

Wpływy z nowych podatków - podatek bankowy i od sklepów wielkopowierzchniowych - szacowane są zaś przez IE NBP na 10,3 mld zł. Szałamacha wskazał, że przy zwiększeniu wpływów z dywidend o 0,75 mld, zwiększeniu deficytu o 1-1,5 mld zł i zmniejszeniu zakresu wyłudzeń zwrotu VAT, budżet na 2016 będzie realizował sztandarową zapowiedź PiS oraz zachowa stabilność makroekonomiczną.

"Zgodnie z naszymi zapowiedziami program prorodzinny wejdzie w życie od drugiego kwartału, stąd wydatki w przyszłym roku będą odpowiednio niższe. Wcześniej natomiast – możliwe, że jeszcze w listopadzie-grudniu tego roku będziemy chcieli, aby Sejm przyjął ustawy dotyczące podatków sektorowych – bankowego i od supermarketów. Tak, aby zaczęły one funkcjonować wraz z początkiem roku. Do budżetu na 2016 rok wpisane będą dochody z tych danin. Zakładamy też nieco wyższy dochód z dywidend" – dodał.

"To pokazuje, że przy kwotowym zwiększeniu deficytu budżetu o 1-1,5 mld zł luka, którą należy uzupełnić jest względnie niewielka. Są to 2-3 miliardy złotych, które są do pozyskania poprzez założoną już w drugiej połowie roku poprawę w ściągalności podatku VAT. (...) Zmiany instytucjonalne, których dokonamy w 2016 roku spowodują natomiast, że proces ten będzie przyspieszony w roku 2017 i w latach kolejnych" – dodał.

W jego opinii przyjęte na 2016 rok założenia są bezpieczne, a ryzyko ich niezrealizowania jest ograniczone.

Reklama
Reklama

"Byliśmy krytykowani za nasze optymistyczne założenia. Jeżeli popatrzymy jednak na skuteczność ograniczania luki w VAT w 2006 i 2007 roku przez ekipę premier Gilowskiej zauważymy, że kwota, którą podałem w przypadku 2016 roku jest kwotą mieszczącą się 'w dolnych granicach' i jest to założenie bezpieczne" – powiedział.

"Wolę jednak być po tej bezpiecznej stronie, i sądzę że w celu zrealizowania programu rodzinnego przekroczenie progu 3 proc. deficytu może nie być konieczne. To jest mój cel. Konsekwencje tego są później nieprzyjemne i chciałbym tego uniknąć. Wiemy, jakie jest ryzyko reakcji - zarówno Komisji Europejskiej, jak i nabywców długu, którzy oceniają wiarygodność naszego kraju i naszych obligacji" – dodał.

Szałamacha wskazuje dodatkowo, że w obecnym projekcie budżetu na przyszły rok jest założony pewien "minimalny margines".

"Deficyt na poziomie 54,6 mld zł nie jest deficytem 'pod korek', tylko minimalnie poniżej. Deficyt sektora finansów w relacji do PKB jest nieco poniżej 3 proc." – powiedział.

Pytany czy nie widzi ryzyka związanego z przyjętymi w projekcie budżetu wskaźnikami makroekonomicznymi, które mogą wydawać się optymistyczne na tle prognoz innych instytucji oraz prognoz rynkowych Szałamacha odpowiedział: "Dzisiaj nie chciałbym otwierać dyskusji na temat tych wskaźników. Nie mam takich podstaw. Być może po wejściu do resortu, po dokonaniu analiz okaże się, że one będą wymagały zmiany. Natomiast dzisiaj wypowiadanie się na ten temat jest trochę przedwczesne".

Reguła podatkowa do modyfikacji

Szałamacha wskazuje, że stabilizująca reguła wydatkowa wyznaczająca limit wydatkowy na każdy rok zostanie zmodyfikowana.

Reklama
Reklama

"Na pewno będzie modyfikacja reguły i będzie to związane z umożliwieniem realizacji naszego sztandarowego projektu, jakim jest program prorodzinny '500 plus'" – powiedział.

"Jest ona naszym zdaniem zbyt mechaniczna. Nie bierze pod uwagę efektywności wydatkowania w konkretnych działach administracji rządowej. W niektórych z nich wydatki trzeba zwiększyć, a w niektórych być może uda się je zmniejszyć. Reguła jest pod tym względem trochę ślepa" – dodał.

Podatek bankowy, kwota wolna, obniżka VAT, wiek emerytalny

W propozycjach programowych PiS prezentowany był podatek bankowy od sumy aktywów w wysokości 0,39 proc., pomniejszonej o 1 mld zł. Zakładany dochód dla budżetu to w tym wypadku 5 mld zł rocznie. Inna propozycja to podatek od transakcji finansowych, ze stawką na poziomie 0,14 proc. podstawy dla instrumentów finansowych i 0,07 proc. dla instrumentów pochodnych. Zakładany dochód budżetowy to blisko 1,7 mld zł w pierwszym roku obowiązywania.

Przyszły minister finansów zaznacza, że jest zwolennikiem podatku od aktywów i o przyjęcie tej wersji podatku będzie zabiegał.

"Nie byłem zwolennikiem podatku w wersji od transakcji finansowych. Moim zdaniem nie sprawdził się on w innych krajach, nie przynosi realnych dochodów budżetowych. W związku z tym podstawową propozycją, co do której jestem przekonany, jest właśnie podatek bankowy w wersji od aktywów" – powiedział.

Reklama
Reklama

Pytany o ewentualne ulgi w podatku w przypadku banków, które poniosą straty na przewalutowaniu kredytów walutowych Szałamacha odpowiedział: "Jest kwestia tego, kto ostatecznie będzie odpowiadał za ustawę dotyczącą przewalutowania. W najbliższych dniach umówię się z ministrem Łopińskim z kancelarii prezydenta w tej sprawie".

Przyszły minister finansów powtórzył, że podniesienie kwoty wolnej od podatku wejdzie w życie od 2017 roku.

"Zmiany dotyczące kwoty wolnej, w świetle oświadczenia Trybunału Konstytucyjnego, wchodziłyby w kolejnych latach, od 2017 roku. Tak, abyśmy zachowali bezpieczną sytuację, jeśli chodzi o odbudowę w podatkach pośrednich i realizację dotyczącą zapowiedzi podniesienia kwoty wolnej" – powiedział.

Zaznaczył, że obniżka stawek VAT od 2017 roku to kwestia otwarta.

"Muszę się temu przyjrzeć. To jest prezent na przyszłość, bez ponoszenia odpowiedzialności, zapisany przez odchodzącą ekipę. Chciałbym zostawić to na razie jako kwestię otwartą" – powiedział Szałamacha.

Reklama
Reklama

Pytany o termin wejścia w życie ustawy dotyczącej obniżenia wieku emerytalnego wskazał, że ustalenia te leżą w gestii ministerstwa pracy.

Deficyt i PKB

Zarządzanie deficytem sektora finansów publicznych w granicach 3 proc. PKB jest celem realnym - ocenia Paweł Szałamacha. Zastrzega, że dążąc do dalszej konsolidacji fiskalnej rząd nie podejmie jednak działań, które byłyby ryzykowne społecznie.

"Nie chcemy doprowadzić do sytuacji, która powodowałaby ryzyko zamrożenia środków unijnych czy wydatków infrastrukturalnych, wydatków na badania naukowe i rozwój. Zarządzanie deficytem sektora finansów publicznych w granicach 3 proc. PKB jest celem realnym. Ścieżką dalszej konsolidacji będziemy na pewno podążać" - powiedział.

W czerwcu tego roku Rada Unii Europejskiej przychyliła się do rekomendacji Komisji Europejskiej i zdjęła z Polski procedurę nadmiernego deficytu. Polska przyjęła swój średniookresowy cel budżetowy, czyli docelowy wynik strukturalny sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie - 1 proc. PKB.

Zgodnie z kwietniowym "Programem konwergencji. Aktualizacja 2015" w latach 2016-18 Polska miała spełnić wymogi wynikające ze ścieżki dostosowawczej prowadzącej do MTO: w 2018 r. wynik strukturalny miał wynieść -1,2 proc. PKB, a osiągnięcie MTO miało nastąpić w kolejnym roku.

Reklama
Reklama

W latach 2016-18 deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych miał zaś wynieść odpowiednio: 2,3 proc. PKB, 1,8 proc. PKB i 1,2 proc. PKB. MF prognozuje obecnie, że deficyt sektora finansów publicznych w 2016 r. wyniesie 2,8 proc. PKB.

"Jeśli chodzi o deficyt strukturalny, rok 2019 to był chyba jednak cel zbyt ambitny. W tych prognozach nie widać podstaw do zejścia z nim aż tak nisko - widząc duży bezwład, jeśli chodzi o odbudowę sfery dochodowej budżetu" – powiedział Szałamacha.

„Istnieje ryzyko stłamszenia koniunktury w gospodarce. Jeżeli jednak w miarę szybko zrealizujemy nasze zamierzenia dotyczące ograniczenia zakresu wyłudzeń podatku VAT - w drugim lub trzecim roku rządzenia - to osiągnięcie tego wskaźnika będzie się przybliżało" – powiedział.

"Natomiast nie podejmiemy działań, które byłyby ryzykowne społecznie, które zaburzałyby harmonię, dialog społeczny. Jedynie po to, żeby zejść do 1 procenta. Mielibyśmy wtedy sukces finansowy na papierze i duży problem ze stabilnością rządu w kraju" – dodał.

Potrzebna zmiana proporcji w SPW

Według przyszłego ministra finansów ekspozycja na inwestorów zagranicznych, jeśli chodzi o polskie papiery dłużne, powinna mieć tendencję zniżkową.

"Jeśli chodzi o emisję długu uważam, że celem, w kierunku którego powinniśmy podążać, jest pewna zmiana proporcji tego długu. Tak, aby minimalizować ryzyko szoków, które powstają w momencie, kiedy dług czy też jego gro jest w posiadaniu instytucji zagranicznych, które mogą z przyczyn zupełnie niezależnych od fundamentów polskiej gospodarki patrzeć na mapę regionu jako całość" – powiedział Szałamacha.

"Zachowania inwestorów są często emocjonalne, impulsywne i w związku z tym jest raczej wskazane, żeby ta ekspozycja na zagranicę miała tendencję zniżkową" – dodał.

Szałamacha pytany o udział długu nominowanego w walutach obcych i przyjęte w strategii zarządzania długiem na lata 2016-2019 założenie, że będzie on obniżany w tempie uzależnionym od warunków rynkowych i budżetowych, docelowo do poziomu poniżej 30 proc. odpowiedział: "Na pewno do tego celu trzeba dążyć, jeżeli nawet nie próbować go uczynić bardziej ambitnym".

Potrzebna zmiana myślenia o roli NBP

Funkcja banku centralnego, który dba jedynie o stabilność cen, wymaga w Polsce pewnej zmiany myślenia - ocenia Paweł Szałamacha.

"W naszych propozycjach programowych zawarliśmy pewne działania, które dotychczas uchodziły w Polsce za kontrowersyjne, bądź niekonwencjonalne, jako metody stymulowania wzrostu gospodarczego. Jest to program podobny do tego, który stosowali Brytyjczycy czy w mniejszym zakresie Węgrzy. Chodzi o zwiększenie roli banku centralnego, polegającej na jego udziale w finansowaniu inwestycji w gospodarce" - powiedział.

"Brytyjczycy przez kilka lat prowadzili z sukcesem program 'Funding for Lending', który można uznać za formę obniżki stóp procentowych. Bank proponuje finansowanie bankom komercyjnym w celu odpożyczenia tych środków przedsiębiorstwom. Wpisaliśmy to w nasz program i podjęliśmy pewien ciężar dyskusji publicznej podczas kampanii wyborczej" – dodał.

"Wymaga to pewnej zmiany myślenia, która w Polsce zakorzeniła się przez ostatnie 20 lat, kiedy to bank centralny miał zajmować się jedynie stabilnością cen, zarządzaniem walutą, a nie widziano dla niego żadnej roli w strategii wzrostu gospodarczego" – powiedział Szałamacha.

Zaznacza, że jest to rezultat traumy inflacji z przełomu lat 80. i 90.

"W związku z tym uznano, że nie da się - bądź nie można w ten sposób definiować roli banku centralnego. Ograniczono ściśle jego mandat. I obecnie doktryna taka przeważa. Pomimo, że widzimy, że pozostałe banki centralne - czy to EBC czy Bank Anglii czy Fed – prowadzą działania w tym zakresie. Ich rola obejmuje także tego typu działania - wspieranie wzrostu gospodarczego czy wpływanie na cykl koniunkturalny" – powiedział.

Zaznacza, że potencjalne pole do wykorzystania takich zasobów z wykorzystaniem banku centralnego wiąże się z szukaniem synergii z innymi politykami.

"Przede wszystkim w naszej koncepcji - w przeciwieństwie do tego, co robili Brytyjczycy - akcja ta nie byłaby powszechna, skierowana do całej gospodarki. Nie stymulowalibyśmy popytu konsumpcyjnego, ale działania inwestycyjne w sferze prywatnej bądź w sferze publicznej" – powiedział.

Szałamacha pytany czy widzi potrzebę nowelizacji ustawy o NBP, m.in. w celu doprecyzowania zadań NBP w zakresie wspierania wzrostu gospodarczego czy też w kontekście wprowadzenia rotacyjności składu RPP odpowiedział: "Chciałbym to najpierw skonsultować, m.in. z panią premier, z organami, które powołują członków RPP. Prezydent ma tu też swoje kompetencje. Dziś nie chciałbym się do tego ustosunkowywać. To jest kwestia do dyskusji".

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Czy prezydent znokautuje aktywnego rolnika?
Opinie Ekonomiczne
Transformacja dwóch prędkości zamiast transformacji sprawiedliwej
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: UE bierze się w garść. Koniec z biurokracyjnym koszmarem?
Opinie Ekonomiczne
Jak budować prywatne czempiony? Polski model rozwoju do 2035 r.
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama