W latach 2016-18 deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych miał zaś wynieść odpowiednio: 2,3 proc. PKB, 1,8 proc. PKB i 1,2 proc. PKB. MF prognozuje obecnie, że deficyt sektora finansów publicznych w 2016 r. wyniesie 2,8 proc. PKB.
"Jeśli chodzi o deficyt strukturalny, rok 2019 to był chyba jednak cel zbyt ambitny. W tych prognozach nie widać podstaw do zejścia z nim aż tak nisko - widząc duży bezwład, jeśli chodzi o odbudowę sfery dochodowej budżetu" – powiedział Szałamacha.
„Istnieje ryzyko stłamszenia koniunktury w gospodarce. Jeżeli jednak w miarę szybko zrealizujemy nasze zamierzenia dotyczące ograniczenia zakresu wyłudzeń podatku VAT - w drugim lub trzecim roku rządzenia - to osiągnięcie tego wskaźnika będzie się przybliżało" – powiedział.
"Natomiast nie podejmiemy działań, które byłyby ryzykowne społecznie, które zaburzałyby harmonię, dialog społeczny. Jedynie po to, żeby zejść do 1 procenta. Mielibyśmy wtedy sukces finansowy na papierze i duży problem ze stabilnością rządu w kraju" – dodał.
Potrzebna zmiana proporcji w SPW
Według przyszłego ministra finansów ekspozycja na inwestorów zagranicznych, jeśli chodzi o polskie papiery dłużne, powinna mieć tendencję zniżkową.
"Jeśli chodzi o emisję długu uważam, że celem, w kierunku którego powinniśmy podążać, jest pewna zmiana proporcji tego długu. Tak, aby minimalizować ryzyko szoków, które powstają w momencie, kiedy dług czy też jego gro jest w posiadaniu instytucji zagranicznych, które mogą z przyczyn zupełnie niezależnych od fundamentów polskiej gospodarki patrzeć na mapę regionu jako całość" – powiedział Szałamacha.
"Zachowania inwestorów są często emocjonalne, impulsywne i w związku z tym jest raczej wskazane, żeby ta ekspozycja na zagranicę miała tendencję zniżkową" – dodał.
Szałamacha pytany o udział długu nominowanego w walutach obcych i przyjęte w strategii zarządzania długiem na lata 2016-2019 założenie, że będzie on obniżany w tempie uzależnionym od warunków rynkowych i budżetowych, docelowo do poziomu poniżej 30 proc. odpowiedział: "Na pewno do tego celu trzeba dążyć, jeżeli nawet nie próbować go uczynić bardziej ambitnym".
Potrzebna zmiana myślenia o roli NBP
Funkcja banku centralnego, który dba jedynie o stabilność cen, wymaga w Polsce pewnej zmiany myślenia - ocenia Paweł Szałamacha.
"W naszych propozycjach programowych zawarliśmy pewne działania, które dotychczas uchodziły w Polsce za kontrowersyjne, bądź niekonwencjonalne, jako metody stymulowania wzrostu gospodarczego. Jest to program podobny do tego, który stosowali Brytyjczycy czy w mniejszym zakresie Węgrzy. Chodzi o zwiększenie roli banku centralnego, polegającej na jego udziale w finansowaniu inwestycji w gospodarce" - powiedział.
"Brytyjczycy przez kilka lat prowadzili z sukcesem program 'Funding for Lending', który można uznać za formę obniżki stóp procentowych. Bank proponuje finansowanie bankom komercyjnym w celu odpożyczenia tych środków przedsiębiorstwom. Wpisaliśmy to w nasz program i podjęliśmy pewien ciężar dyskusji publicznej podczas kampanii wyborczej" – dodał.
"Wymaga to pewnej zmiany myślenia, która w Polsce zakorzeniła się przez ostatnie 20 lat, kiedy to bank centralny miał zajmować się jedynie stabilnością cen, zarządzaniem walutą, a nie widziano dla niego żadnej roli w strategii wzrostu gospodarczego" – powiedział Szałamacha.
Zaznacza, że jest to rezultat traumy inflacji z przełomu lat 80. i 90.
"W związku z tym uznano, że nie da się - bądź nie można w ten sposób definiować roli banku centralnego. Ograniczono ściśle jego mandat. I obecnie doktryna taka przeważa. Pomimo, że widzimy, że pozostałe banki centralne - czy to EBC czy Bank Anglii czy Fed – prowadzą działania w tym zakresie. Ich rola obejmuje także tego typu działania - wspieranie wzrostu gospodarczego czy wpływanie na cykl koniunkturalny" – powiedział.
Zaznacza, że potencjalne pole do wykorzystania takich zasobów z wykorzystaniem banku centralnego wiąże się z szukaniem synergii z innymi politykami.
"Przede wszystkim w naszej koncepcji - w przeciwieństwie do tego, co robili Brytyjczycy - akcja ta nie byłaby powszechna, skierowana do całej gospodarki. Nie stymulowalibyśmy popytu konsumpcyjnego, ale działania inwestycyjne w sferze prywatnej bądź w sferze publicznej" – powiedział.
Szałamacha pytany czy widzi potrzebę nowelizacji ustawy o NBP, m.in. w celu doprecyzowania zadań NBP w zakresie wspierania wzrostu gospodarczego czy też w kontekście wprowadzenia rotacyjności składu RPP odpowiedział: "Chciałbym to najpierw skonsultować, m.in. z panią premier, z organami, które powołują członków RPP. Prezydent ma tu też swoje kompetencje. Dziś nie chciałbym się do tego ustosunkowywać. To jest kwestia do dyskusji".