Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego kraju premier Mateusz Morawiecki. Ciągle pracuje, wszystkiego przypilnuje. A jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki.

To nie ludzie – to wilki!

Na szczęście są jeszcze uczciwe, rzetelne media. Narodowe! Stawiają takie pytania, jakie chce usłyszeć widz patriota. Bo taki jest najważniejszy! I on słyszy na pewno,

że dziś w Polsce panuje dobrobyt. Bo za poprzedniego rządu nie było pakietów antyinflacyjnych, a dzisiaj są! Ba, za poprzedniego rządu nie było nawet inflacji! A teraz jest. I to najwyższa w XXI w.! Kolejny sukces rządu!

Premier pięknie to wyjaśnia! Jasno, konkretnie, a przede wszystkim zawsze rzetelnie! Widać to w każdym z jego wystąpień i licznych wywiadach. Aż nam dech zapiera. I to tak, że niektórzy nie potrafią powstrzymać zachwytu. „To sama prawda, co pan mówi!" – wyrwało się np. prowadzącej w narodowej telewizji.

Ewentualne problemy? To nie my, to inni. Np. Niemcy, gdzie inflacja wynosi 6 proc. Dobrze im tak!

Wszak to Niemcy rządzą UE, a ona odpowiada za polskie problemy. I nie chce dawać pieniędzy! Cóż za chamstwo! Przecież pieniądze z Funduszu Odbudowy miały zasilić Polski Ład i zapewnić umiłowanym przywódcom kolejny wyborczy sukces. Te pieniądze im i nam się należą jak psu zupa! Premier jasno stwierdza, a pokazują to rzetelne media, „inflacja jest zaimportowana". To znaczy, że jest eksportowana! A skoro tak, to Zachód musi zapłacić! Nie chce? Już wiemy dlaczego! Bo trzyma kasę na budowę IV Rzeszy! Ale my na to nie pozwolimy!

To, że Niemcy i opozycja są wredni, widzowie wiedzą doskonale. Dokuczają nam jednak nie tylko oni, czyli tzw. siły zewnętrzne. Okazuje się, że wróg czai się również w szeregach naszej ukochanej Partii! Szef rządu też to widzi i jasno komunikuje w telewizji! „Ze względu na to, że mamy w Polsce, jak i w całej Europie, dość silny ruch antyszczepionkowy, inspirowany również prawdopodobnie z zewnątrz, ale on jest, to liczymy się z tym, że w naszym klubie możemy nie znaleźć wystarczająco dużego poparcia".

Czyli już wiemy, kto zmusza rząd do wprowadzania obostrzeń.

To my, polscy pracodawcy! Dlatego przedsiębiorcy, którzy podnoszą lament z powodu bierności i bezczynności w walce z pandemią, niech winią nie tylko siły zewnętrzne!

„Dobra zmiana" słucha i będzie słuchać tylko swojego suwerena. A dla niego najważniejsze to jak poradzić sobie z zarazą. Na szczęście jest nadzieja. Da się chyba to rozwiązać. Może w tym pomóc człowiek kreatywny i dynamiczny na swój sposób, jak sam twierdzi bardzo silny („wisi na mnie rządowa większość")! Pełniąc przejściowo funkcję wiceministra sportu przedstawia się: „Cześć, Polsko! Jestem Mejza!". Hasłem jego firmy jest „Leczymy nieuleczalne".

To genialne! Nawet doradca polityczny premiera Leonard Krasulski stwierdził, że wiceminister to „złoty człowiek"!

Gdyby jednak dla suwerena oferta ta była zbyt nowoczesna, pozostają stare, sprawdzone metody. Kolega klubowy wiceministra, Mietek Baszko, jak przystało na przewodniczącego LZS-ów, zachwala ludowe uzdrowicielki. „Na Podlasiu są tzw. szeptuchy, tego nikt nie uznaje, ale jednak jadą do Orli i pomaga to" – zapewnia. Widzi też opcję bardziej ekstrawagancką – meksykańskiego szamana. Ale to już chyba domena Mejzy...

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP