Rz: Pracuje pan w spółce UEFA Events i doradza w zakresie promocji pakietów biznesowych, na które składają się bilety i dostęp do specjalnych lóż na Euro 2012. Czy czuje pan, że to już ostatnia prosta, że – mówiąc językiem chodziarzy – już wchodzi pan na stadion?

Robert Korzeniowski:

Faktycznie można tak to ująć. Żyję już w sferze konkretnej wizji: data, godzina, np. mecz otwarcia, godzina 18., na Stadionie Narodowym widzę wybiegających piłkarzy, słyszę zgiełk na trybunach. Parę razy już przeżyłem coś podobnego, gdy wyznaczano mi datę na sportowe rendez-vous i wszystko skupiało się na przygotowaniu się na to jedno wydarzenie. Teraz jest tak samo.

Ta metoda zawsze się sprawdza?

Trzeba oswoić czas i każdy dzień, codziennie walczyć o mały medal i zrealizowanie kolejnego etapu. W ten sposób trudno się pomylić. Staram się przekazać kolegom z zespołu zasadę, według której wszystko, co jest trudne, wymagające, stanowi wyzwanie, a nie przeszkodę.

Doradzaliście tę strategię budującym stadiony?

Zadania są podzielone i nie angażujemy się w działania, za które nie jesteśmy odpowiedzialni. W tej chwili zupełnie nie mamy się czym niepokoić. Wszystko ma być gotowe 8 czerwca, a to, czy ostatnie linie będą malowane na dzień przed, nie ma żadnego znaczenia.

Wspiera pan UEFA w sprzedaży pakietów biznesowych, dostępu do wydzielonych stref VIP. Czy zainteresowanie tym produktem ze strony firm jest duże?

Zainteresowanie jest ogromne, a im bliżej do 8 czerwca, tym bardziej wzrasta. To nowość na naszym rynku, dotychczas znaliśmy biznesowe loże na stadionach tylko z folderów.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Jednak ceny, 2900 euro za najtańszy pakiet trzymeczowy dla czterech osób, mogą zniechęcać.

Ceny są porównywalne, a nawet minimalnie niższe niż te oferowane na UEFA Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. Jeśli chcemy gościć u siebie światowe wydarzenia, to musimy się liczyć ze światowymi cenami.

Czy produkt ten kupują głównie zagraniczne firmy?

Duże zainteresowanie widzimy ze strony firm międzynarodowych, korporacji, które korzystały z naszych usług także w innych krajach. Porównując się z Ukrainą, klientów jest u nas znacznie więcej – już ponad 400. W odróżnieniu od tamtego rynku znacznie liczniej reprezentowane są też małe i średnie przedsiębiorstwa. Klient ukraiński z kolei decyduje się na droższe pakiety platinum. Wielu tamtejszych klientów to oligarchowie.

Ile jeszcze zostało miejsc?

Aby utrzymać wpływ Euro na gospodarkę, dużo pracy czeka nas po mistrzostwach

To zależy od rodzaju pakietu i stadionu. Np. we Wrocławiu sprzedaliśmy już prawie 100 proc. pakietów gold, w Warszawie ponad 60 proc., z kolei na Stadionie Narodowym nie ma już miejsc w pakietach obejmujących wyłącznie fazę grupową. Można jednak wciąż kupić pięciomeczowe pakiety, w których oprócz meczów grupowych oferujemy ćwierćfinał i półfinał.

Firmy z jakich sektorów są szczególnie zainteresowane?

Tradycyjnie sektor finansowy, budowlany i produkcyjny. Część przedsiębiorców dzień przed meczem organizuje konferencje, szkolenia, prowadzi negocjacje biznesowe. Potem mogą poświętować w loży na meczu.

Czy są obostrzenia przed kupowaniem pakietów przez firmy z bezpośredniej konkurencji?

Miejsca może wykupić każdy, jednak żadna z firm nie ma prawa prowadzić na stadionie własnej promocji. Nie można kupić loży w Warszawie, pomalować jej we własnych barwach i zorganizować eventu sprzedażowego. To nie wchodzi w grę.

Planujecie jakieś zaskakujące rozwiązania w strefie dla biznesu?

Dla naszych klientów, którzy jeszcze nie byli w Polsce, już sam koloryt naszych krajów będzie czymś nowym.

Nie będziemy się starali „ugadżetowić" tych miejsc. Futbol będzie najważniejszy.

Czy czuje się pan ambasadorem Polski? Czy można liczyć, że po wizycie w Polsce na Euro jakiś przedsiębiorca zdecyduje się na wejście na nasz rynek?

Jesteśmy bardzo wyraźnym pomostem dla rozwoju rynków wschodnich i wspaniale jest móc obserwować, jak duży pozytywny wpływ Euro 2012 może mieć na polską gospodarkę. Ogromna praca będzie jednak też do wykonania zaraz po mistrzostwach, aby wykorzystać zalążki dla dalszej promocji Polski.

 

CV

Robert Korzeniowski

jest czterokrotnym mistrzem olimpijskim i trzykrotnym mistrzem świata w chodziarstwie. Karierę sportową zakończył w 2004 r., później został szefem redakcji sportowej TVP, od 2009 r. dyrektor TVP Sport. Jest konsultantem public relations oraz hospitality w spółce Euro 2012 Polska odpowiedzialnym za wsparcie sprzedaży pakietów biznesowych.