Każdy go zna. I mam nieodparte wrażenie, że figurka z tym symbolem zdobi niejedno biurko w Prokuraturze Okręgowej w Gliwicach, która po dziesięciu miesiącach od nielegalnego strajku w Jastrzębskiej Spółce Węglowej właśnie wydumała umorzenie postępowania w tej sprawie, wraz ze wstrząsającym uzasadnieniem. Prokuratorzy zapomnieli tylko o tym, że w zachodniej kulturze trzy małpki są raczej symbolem przymykania oczu na zło niż zapobiegania mu.
Muszę przyznać, że gdyby sprawa nie była tak poważna, to nawet bym się pośmiał z tych 50 stron. W czasach minionego ustroju opowiadano sobie pewną historię o flagach spod Grunwaldu. W którąś kolejną rocznicę bitwy, która przypadała za czasów miłościwie panującego Władysława Gomułki, urządzono wielką fetę na tychże podgrunwaldzkich polach. Bogato ustrojono je dumnie powiewającymi na wietrze biało-czerwonymi flagami, które tuż po zakończeniu obchodów w tajemniczych okolicznościach zaginęły. Ale „wysokie czynniki" nie mogły się dowiedzieć o tak haniebnej sprawie, zatem jeden z urzędników wzniósł się na wyżyny intelektu i wymyślił jedno, genialne w swej prostocie zdanie, którego prawdziwości nijak nie dało się zakwestionować, a mianowicie: „Na cześć naszych drogich przywódców flagi wyłopotały się na wietrze".
Dlaczego właśnie ta historia mi się przypomniała, kiedy otrzymałem od gliwickich śledczych postanowienie o umorzeniu postępowania w wyżej wspomnianej sprawie? Otóż pani prokurator Beata Salamon była łaskawa uraczyć mnie takim właśnie „wyłopotaniem". Z jej wywodu wynika choćby konkluzja, że strajk był „merytorycznie słuszny". Rzeczywistość, Pani Prokurator, nie potwierdziła tych ustaleń. Ci „legalnie strajkujący" już zdążyli się do tego przyznać. Dowiedziałem się również, że prawo można łamać mniej lub bardziej i jest to czyn stopniowalny. Kierowana przez panią prokurator jednostka ustaliła także, że zimowy strajk w JSW był nielegalny, ale związkowcy palili opony pod siedzibą spółki w błogiej tego nieświadomości. Ich liderzy nie wiedzieli o tym, że w spółce nie jest prowadzony spór zbiorowy, że nie można dopisywać postulatów po ogłoszeniu strajku, że obsada stanowiska prezesa nie jest i nigdy nie mogła być przedmiotem sporu.
W ogóle nic nie wiedzieli! Nie słuchali radia, nie czytali gazet – o internecie nawet nie wspomnę. I nie jest ważne, że nie tylko zarząd spółki, lecz także oni sami informowali się o nielegalności strajku, choćby za pośrednictwem swoich oficjalnych stron internetowych. Nie dotarło. Dlatego strajkowali w tej nieświadomości, a za nieświadomość karać przecież nie można. Zawsze myślałem, że nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem, ale widać, ta prawnicza paremia „wyłopotała" się z czasem razem z flagami spod Grunwaldu.
I taką mam smutną refleksję, że pani prokurator pomyliła kodeks karny z podręcznikiem do neurologii i zamiast uzasadnienia napisała liderom związkowym zaświadczenie o dysleksji, z którego wynika, że wprawdzie czytać potrafią, ale ze zrozumieniem już mogą być problemy. Trudno przecież uwierzyć w to, że żaden z nich nie zna zapisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Liczy ona niespełna 1800 słów.