Jak informowały media, po wybuchu afery dotyczącej nieprawidłowości w Szpitalu Południowym Dawid Kacprzyk skorygował 15 czerwca 33 faktury, jakie wystawił za świadczenie usług medycznych (za okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r.) i przelał na konto lecznicy ponad 500 tys. złotych.  

Lekarz Dawid Kacprzyk nie zwrócił pieniędzy szpitalowi

Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała jednak, że do skutecznego zwrotu nie doszło. - Zostały przekazane nam informacje, że doszło do przelewu na rachunek szpitala od pana doktora, który to przelew nie został uwzględniony i środki zostały zwrócone na rachunek doktora dzień po ich uwidocznieniu – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba.

Czytaj więcej

Prokuratura wszczęła dwa śledztwa ws. Warszawskiego Szpitala Południowego

Jak wyjaśnił, księgowość szpitala zwróciła przelew lekarzowi z powodu braku tzw. kauzy fiskalnej, co nie pozwoliło prawidłowo zaliczyć tych środków na rachunku szpitala.

- Twierdzenia, które podtrzymujemy, oparte są na materiale dowodowym – zawiadomieniu z 17 czerwca. Nie mogę wykluczyć, że pomiędzy 17 a 23 czerwca wydarzyły się jakieś nowe okoliczności. Być może zostały wyjaśnione okoliczności dotyczące tego, co było podstawą prawną tych przelewów – mówił PAP prok. Skiba.

Odniósł się także do zarzutów posła PiS Janusza Cieszyńskiego wobec prokuratury.

- Wskazywanie, że Prokuratura Okręgowa wprowadzała w błąd, jest co najmniej manipulujące i sugerowałbym przeprowadzenie jeszcze raz kontroli poselskiej – podkreślił prok. Skiba.

Czytaj więcej

Nowe fakty w aferze Dawida Kacprzyka. Kolejny warszawski szpital powołał komisję

Poseł Janusz Cieszyński o wyniku kontroli poselskiej w Szpitalu Południowym

Poseł Janusz Cieszyński, który wraz z dwojgiem innych posłów PiS, Mateuszem Morawieckim i Anną Kwiecień, przeprowadzili kontrolę poselską w Szpitalu Południowym, zaprzeczył słowom prok. Skiby.

„Jak ustaliliśmy z posłanką Anna Kwiecień, Szpital Południowy nie zwrócił pół miliona złotych złodziejowi Kacprzykowi” - napisał we wtorek na portalu X Cieszyński, dodając, że kolejna kontrola odbędzie się w przyszłym tygodniu.

Prok. Skiba wyjaśnił, że w zawiadomieniu z 17 czerwca prezes zarządu Szpitala Południowego poinformował, że na konto szpitala wpłynął przelew od Dawida Kacprzyka w wysokości pół miliona złotych tytułem wyrównania wynagrodzenia.

- Kwota ta została zwrócona lekarzowi z uwagi na brak podstawy prawnej do jej zaksięgowania. Jednocześnie do Kacprzyka skierowano pismo, w którym zwrócono się o niezwłoczne przedstawienie wyjaśnień dotyczących podstawy faktycznej i prawnej dokonanej operacji finansowych - zaznaczył rzecznik prokuratury.

Dodał, że jako potwierdzenie dołączone były potwierdzenie przelewu z 15 czerwca - gdy Kacprzyk przelał pół miliona złotych na konto szpitala i z 16 czerwca, kiedy szpital zwrócił lekarzowi pieniądze.

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki: Sprywatyzowano służbę zdrowia na potrzeby działaczy Koalicji Obywatelskiej

W Szpitalu Południowym trwają kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia. Sprawę opisywanych w lecznicy nieprawidłowości bada prokuratura. Toczy się też postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dawid Kacprzyk, 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji, w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.

Śledztwa w sprawie Szpitala Południowego wszczęto po publikacji portalu Zero.pl, który jako pierwszy opisał sprawę Kacprzyka. Z ustaleń wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz miejskich urzędników, prokuratorów i urzędników NFZ placówkę prześwietli także PIP.