NFZ znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Jak informuje Rynek Zdrowia, przychody na 2026 r. zaplanowano na 217,4 mld zł, przy czym wpływy ze składki zdrowotnej mają wynieść 184,3 mld zł, a dotacja z budżetu państwa 26 mld zł. Mimo tego deficyt wciąż pozostaje wysoki – szacuje się, że w tym roku wyniesie około 23 mld zł. Po nieudanej próbie wprowadzenia zmian w zasadach minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia, rząd szuka innych sposobów oszczędzania. Jednym z nich jest wprowadzenie stawki degresywnej w rozliczeniach świadczeń ponadlimitowych.
Zmiany w składce zdrowotnej nie wystarczą
Strona związkowa, jako sposób na oszczędności, proponuje ograniczyć uprzywilejowane zasady składki zdrowotnej. Paweł Wojciechowski uważa, że korekta zasad naliczania tej składki mogłaby poprawić dochody NFZ i zmniejszyć nierówności między różnymi grupami płatników, ale nie zamknęłaby całej luki. Również dodatkowe środki z budżetu nie rozwiązują problemu, bo w praktyce oznaczają przeniesienie deficytu NFZ na całe państwo, a więc wzrost zadłużenia i kosztów jego obsługi.
Czytaj więcej
Nowelizacja przepisów w. zwolnień chorobowych ma uporządkować zasady kontroli L4, doprecyzować pojęcia i przyspieszyć wydawanie decyzji. Najważniej...
Sytuację komplikuje objęcie NFZ stabilizacyjną regułą wydatkową. Oznacza to, że Fundusz nie może już swobodnie zwiększać wydatków bez wpływu na cały sektor finansów publicznych. Ekonomista podkreśla, że jeśli państwo nie podejmie decyzji o zwiększeniu dochodów, większym finansowaniu z budżetu lub ograniczeniu wzrostu wydatków, napięcia będą przenosić się dalej na szpitale i personel. Choć NFZ formalnie nie może zbankrutować, może coraz bardziej opóźniać rozliczenia i ograniczać finansowanie.
Czytaj więcej: Rząd nie będzie już mógł łatwo ratować NFZ. Wszystko przez regułę wydatkową