Dziś pielęgniarki prowadzą samodzielne praktyki, w przyszłości mają być częścią zespołu POZ koordynowanego przez lekarza.
– Nie do przyjęcia jest dla nas, że koordynatorem zespołu ma być lekarz. Pielęgniarka jest równie kompetentna – mówi Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych (NIPiP). I nie rozumie, dlaczego pacjent ma wybierać zespół, a nie osobno lekarza, pielęgniarkę i położną. Uważa, że to odbieranie prawa wyboru.
Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność", nie dziwi się pielęgniarkom.
– Założyły własną działalność i zakontraktowały swoje świadczenia w NFZ. Wzięły kredyty i wynajęły lokale, a dziś miałyby to likwidować i stać się elementem praktyki lekarskiej? To jasne, że protestują – mówi.
Wiceprezes NIPiP dodaje, że według badań tam, gdzie jest najwięcej indywidualnych praktyk pielęgniarskich (w Małopolsce i na Dolnym Śląsku), zadowolenie pacjentów jest największe.
Pielęgniarki krytykują też projekt wiceministra zdrowia Jarosława Pinkasa przywracający licea pielęgniarskie – dawałyby prawo wykonywania zawodu.
– To deprecjonowanie naszych umiejętności, które wymagają wykształcenia wyższego – uważa Irzykowski. – Nie zwiększy też liczby pielęgniarek na rynku, bo dziś nie mamy kłopotu z liczbą absolwentów, ale z ich odpływem za granicę.
Z 25 tegorocznych absolwentów Akademii Pomorskiej w Słupsku tylko ośmiu postarało się o prawo wykonywania zawodu.
– Tak jest w całym kraju – podkreśla Irzykowski.
Według naszych informacji pielęgniarki najbardziej oburza to, że w ministerialnych zespołach ds. reform stanowią mniejszość niebędącą w stanie przegłosować żadnej zmiany. Dlatego gwałtownie rośnie liczba deklaracji udziału w wielkim proteście służby zdrowia 24 września.