O praktyce prowadzonej w Centrum Medycznym MASMED informuje TVN24. 

Dziennikarze ustalili, że w wystawianiu fałszywych paszportów covidowych pośredniczyli fizjoterapeuci, biznesmeni i kosmetyczki.

- Mojej przyjaciółki mąż, jego tata, ma klinikę w Zabierzowie i on się tym zajmuje. Nie wiem, jak to jest, że on się tego nie boi, bo to idzie na taką dosyć sporą skalę, jak mu 500 osób przyszło się zaszczepić, no to ja nie wiem, jak on się nie boi, no ale opłaconych ma ludzi z sanepidu - powiedziała jedna z zaangażowanych osób.

Aby potwierdzić przekazane informacje, dziennikarze przeprowadzili prowokację, w którą zaangażowano dwie niezaszczepione osoby. Pierwsza z nich za pseudoszczepienie zapłaciła w busie przed kliniką. Godzinę później w systemie pojawił się paszport covidowy.

Czytaj więcej

Minister zdrowia Adam Niedzielski
Niedzielski: Wiemy, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii

W przypadku drugiej osoby do kliniki w jej miejsce pojawiła się reporterka. Dziennikarce nie podano szczepionki, a naklejono plaster na ramię. Pięć minut po pojawieniu się w przychodni certyfikat był wystawiony. 

- Wszedłem do gabinetu, usiadłem, podwinąłem rękaw i jedyna rzecz, która się wydarzyła, to naklejenie plastra. I pielęgniarka mówi, że już po szczepieniu i mogę czekać na certyfikat - relacjonował dziennikarz Wojciech Bojanowski. W przypadku pojawienia się w klinice, opłata wynosi 450 zł. Jeżeli pacjent chciał otrzymać certyfikat bez pojawiania się na miejscu, musiał zapłacić 650 zł.

Szefa Centrum Medycznego MASMED przekonuje, że wszystkie osoby, którym wystawiono certyfikaty, zostały zaszczepione. 

W czwartek w klinice pojawili się funkcjonariusze policji. Na miejscu zabezpieczono dokumenty i nośniki danych.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ