W środę Ministerstwo Zdrowia informowało o 28 380 nowych przypadkach koronawirusa SARS-CoV-2, śmierci 118 osób z powodu COVID-19 i 342 z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami. W ciągu ostatnich siedmiu dni w Polsce za pomocą testów stwierdzono 151 071 przypadków koronawirusa. Oznacza to, że dziennie wykrywa się średnio 21 581 przypadków SARS-CoV-2 (562 na milion osób) - więcej, niż w tym samym okresie przed rokiem (19 163 dziennie, 499 na milion osób).

Część polityków postuluje wprowadzenie kolejnych ograniczeń praw obywatelskich i swobody prowadzenia działalności gospodarczej, co miałoby ograniczyć transmisję wirusa; inni przekonują, że niezbędny jest "powrót do normalności", a dotychczas stosowane restrykcje nie sprawdziły się.

Horban: Niezaszczepieni chorują

Przewodniczący Rady Medycznej przy premierze był w TVN24 pytany, czy "moc uderzenia czwartej fali go zaskakuje". - Nie - odparł. Na uwagę, że liczba zgonów covidowych wynosi 2/3 tej sprzed roku prof. Andrzej Horban powiedział, że "cała Europa w tej chwili zaczyna otwierać oczy ze zdumienia, dlaczego ludzie się generalnie nie szczepią" na COVID-19.

Czytaj więcej

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek
Weryfikacja szczepień przez pracodawców? Witek: Nie było entuzjazmu przy tej propozycji

- My mamy taki sobie wynik szczepień - ocenił. W Polsce w pełni zaszczepionych jest 20,29 mln osób. Prof. Horban podkreślił, że "na szczęście w grupie powyżej 70. roku życia to prawie 80 proc.". - Ale efekt jest taki, że te 40 proc., które jest niezaszczepione, po prostu choruje - mówił.

W Polsce jak w Austrii? "Jesteśmy blisko tego"

Na pytanie, czy widzi zaniechania Rady Medycznej i polityków odparł, że "trudno powiedzieć". - W tej chwili połowa krajów Europy na ten temat dyskutuje, nawet Niemcy są w takiej fazie, że część polityków i lekarzy uważa, że należy wprowadzić szczepienia obowiązkowe, część uważa, że się nie da, bo społeczeństwo jest wolne - mówił.

- Trudno sobie wyobrazić premiera czy ministra zdrowia wydającego rozkaz strażnikowi, żeby obywatela, który się nie chce szczepić, łapali na ulicy i łubudu mu strzykawkę - dodał.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Czytaj więcej

Olivier Veran
Francja: Trzecia dawka będzie warunkiem dostępu do restauracji i kin

Pytany, czy nie należało pójść drogą Francji i sprawdzać tzw. paszporty covidowe, albo jak Austria, która zaczęła przestać wpuszczać osoby niezaszczepione na COVID-19 w przestrzeń publiczną, szef Rady Medycznej odparł: - Jesteśmy bardzo bliscy tego, bo nie będzie wyjścia. To jest ostateczność oczywiście.

Wiosną 2020 r. "wszyscy grzecznie siedzieli na ulicach"

Dodał, że to "spadnie" na Polskę "jeżeli nie zostanie zahamowana ta fala". - To jest to, czego nie powinniśmy robić. Epidemia to już nie jest pierwszy tydzień, to drugi rok i wydaje się, że wszystko wiemy na ten temat. Rok temu stosowaliśmy różne lockdowny, przymykanie, trzymanie ludzi w domach - mówił.

Prof. Andrzej Horban zaznaczył, że wiosną 2020 r. "wszyscy grzecznie siedzieli na ulicach, było pusto na ulicach, bo ludzie się bali, bo coś nowego".

Podkreślił, że wówczas to działało, a teraz mamy inną sytuację. - Tak mówiliśmy: jak będzie szczepionka, to będzie zupełnie inna sytuacja. Wiemy, że szczepionki nie działają w 100-proc., nie ma takich szczepionek, ale na tyle, żeby nie dopuścić do dużych zachorowań, do ryzyka załamania służby zdrowia to wystarczy i tu nagle się okazuje, że w prawie całej Europie zaczyna być opór wobec szczepień. Ludzie nie chcą się szczepić - mówił.

Czytaj więcej

Koronawirus w Polsce. Ponad 28 tys. nowych zakażeń - więcej niż przed rokiem

- Tam, gdzie ludzie są szczepieni, ludzie nie umierają. To trzeba jasno powiedzieć. Szczepienia ratują życie - zaznaczył.

Pytany o rekomendacje Rady Medycznej prof. Horban mówił, że metody walki z epidemią się nie zmieniły. - Szczepienia - podkreślił.

Wzywał do przestrzegania "ogólnie znanych zaleceń", m.in. noszenia maseczek. Powiedział, że "paszport covidowy nie ma tutaj akurat dużego znaczenia".

- Dystans, dezynfekcja, maski. W tym momencie, jeżeli nie dmuchamy na kogoś innego, to szansa transmisji tego wirusa jest niewielka. Dopiero potem do ostateczności przechodzimy, ograniczamy ludziom (prawa - red.) i to ma miejsce - mówił szef Rady Medycznej.