Po śmierci 30-letniej kobiety, która zmarła w 22 tygodniu ciąży w wyniku sepsy, wczoraj w całej Polsce odbyły się protesty pod hasłem "Ani jednej więcej".

Według pełnomocniczki rodziny zmarłej Izabeli lekarze w obawie o zarzut nielegalnej aborcji nie zdecydowali się na usunięcie płodu i czekali na jego samoistne obumarcie.

Czytaj więcej

Śmierć ciężarnej w szpitalu. Pełnomocniczka: Jesteśmy przekonani, że pani Izabela mogła żyć

W związku ze śmiercią młodej kobiety szef resortu zdrowia zlecił NFZ kontrolę w szpitalu w Pszczynie. Placówka zawiesiła dwóch lekarzy.

Ministerstwo Zdrowia w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej przypomniało warunki, w jakich zgodnie z prawem aborcja w Polsce jest legalna:

"W przypadku sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu kobiety (np. podejrzenia zakażenia dotyczącego jamy macicy, krwotoku itp.), zgodne z prawem jest niezwłoczne zakończenie ciąży w oparciu o obowiązujące przepisy Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. Nr 17, poz. 78 z późn. zm.)"  - czytamy w komunikacie.

Czytaj więcej

Joanna Ćwiek: Każda może być Izabelą z Pszczyny

Resort zauważa, że wskazana przesłanka "zdrowia lub życia" jest rozłączna, więc wystąpienie jednej z nich jest wystarczająca do podjęcia działań przez lekarza.

"W standardzie określonym przez Krajowego Konsultanta ds. Położnictwa i Ginekologii, w przypadku ustalenia oznak zagrożenia życia płodu po skończonym 22 6/7 tygodniu ciąży trzeba rozważyć zakończenie ciąży, pozostawiając decyzję kobiecie, po udzieleniu wyczerpujących informacji dotyczących zagrożenia życia płodu i szans na jego przeżycie" - czytamy dalej.

Ministerstwo "podkreśla z całą mocą", że lekarze , w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie "nie mogą obawiać się podejmowania oczywistych decyzji".

Pełny komunikat Ministerstwa Zdrowia.