Wcześniej WHO podawała, że dostępne dane nie wskazują na konieczność doszczepiania w pełni zaszczepionych, a szczepienia trzecią dawką w krajach wysoko rozwiniętych mogą jedynie zwiększyć jeszcze bardziej różnice w dostępności do szczepionki na COVID-19 między krajami wysoko rozwiniętymi, a krajami rozwijającymi się.

Teraz jednak Kluge w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że "trzecia dawka szczepionki nie jest luksusem, który oznacza odbieranie szczepionki komuś, kto wciąż czeka na pierwsze szczepienie".

- To po prostu sposób na sprawienie, by najbardziej podatni (na ciężki przebieg COVID-19 - red.) byli bezpieczniejsi - dodał.

Jednocześnie Kluge mówił, że do podawania trzeciej dawki należy podchodzić "nieco bardziej ostrożnie", ponieważ wciąż mamy niewystarczającą liczbę danych dotyczących efektów jej stosowania.

- Ale coraz więcej badań pokazuje, że trzecia dawka sprawia, że najbardziej podatni (na ostry przebieg COVID-19 - red.) są bezpieczniejsi i decyduje się na to coraz więcej państw naszego regionu - stwierdził.

Kluge stwierdził też, że wzrost liczby zakażeń w Europie w ostatnich dwóch tygodniach, w połączeniu z niskim poziomem wyszczepienia w niektórych krajach jest "głęboko niepokojący".

27 sierpnia minister zdrowia, Adam Niedzielski zapowiedział, że w Polsce szczepione na COVID-19 trzecią dawką będą od września osoby z obniżoną odpornością. Co do szczepienia trzecią dawką innych grup, rząd czeka na rekomendację Europejskiej Agencji ds. Leków (EMA) w tej sprawie.