"Uprzejmie prosimy pukać w okno, aby skontaktować się pielęgniarką, jeśli usłyszymy walenie do okna, nie podchodzimy" - brzmiało ogłoszenie wywieszone przez przychodnię przy ul. Wallenroda w Lublinie.

Czytaj także:
Będzie obowiązek szczepień na COVID-19? Dworczyk: Nie słyszałem dyskusji

W rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" Małgorzata Walewska-Matraszek z lubelskiej przychodni "Wallenroda Med" powiedziała, że kartka została "pod wpływem emocji" wywieszona w ubiegłym tygodniu po "bardzo nieprzyjemnym" incydencie z agresywnym pacjentem.

Rozmówczyni dziennika przyznała, iż treść ogłoszenia mogła oburzać pacjentów i dodała, że kartka została zdjęta.

- To był pierwszy taki przypadek. Staramy się cały czas udzielać świadczeń jak najlepiej, udzielamy teleporad, ale też przyjmujemy pacjentów osobiście – stwierdziła w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" lekarka.

Czytaj także:
Niedzielski: Przywracamy wykonywanie zabiegów planowych

Lubelski NFZ przekazał, iż zwrócił się do przychodni z prośbą o złożenie wyjaśnień dotyczących utrudnionego kontaktu z placówką. Jak pisze "DW", w tym roku do miejscowego NFZ wpłynęło 18 skarg dotyczących Podstawowej Opieki Zdrowotnej, z których większość dotyczyła ograniczonej dostępności do świadczeń - odmowy udzielenia porady w formie wizyty osobistej lub trudności w dodzwonieniu się do poradni.

"Dziennik Wschodni" zamieścił relacje pacjentów innych przychodni z woj. lubelskiego, którzy skarżyli się na to, że nie mogą dodzwonić się do przychodni lub otrzymują odległy termin porady.