Jest ich w całym kraju 413, powinno być przynajmniej dwa razy więcej. Funkcja lekarza sądowego, bo o nich mowa, nie cieszy się popularnością. Ministerstwo Sprawiedliwości chce to zmienić. Proponuje 20 zł podwyżki za wydanie zaświadczenia o stanie zdrowia.
– Na tyle stać obecnie budżet – tłumaczy kwotę podwyżki Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. Dzięki niej liczba wystawianych zaświadczeń ma wzrosnąć o 20 proc.
Sędziowie powątpiewają. – Przepisy nakładają na lekarzy sądowych wiele biurokratycznych obowiązków. W dodatku zaświadczenie wystawione przez lekarza sądowego może być kwestionowane przez strony i lekarz musi się liczyć z tym, że konieczne będzie udowadnianie swoich racji – wylicza sędzia Mariusz Jurgiel z Wrocławia.
Kto ma rację?
W kolejce do medyka
Instytucję lekarza sądowego ustanowiono w czerwcu 2007 r. Ma zapewnić wiarygodność zaświadczeń usprawiedliwiających niestawiennictwo na wezwanie lub zawiadomienie sądu z powodu choroby oraz ułatwić dostęp do lekarza.
– Pamiętam oskarżonego, który odpowiadał za udział w zorganizowanej grupie przestępczej napadającej na tiry. Dość długo przebywał w areszcie. Kiedy go uchylono, notorycznie dostarczał do sądu zwolnienia lekarskie wystawione przez pediatrę. Jego kolega był jeszcze bardziej oryginalny i przedstawiał zwolnienia od ginekologa – wspomina sędzia Ewa Tokarzewska.
Sprawdziliśmy, jak wygląda sprawa lekarzy sądowych w kilku największych sądach okręgowych w kraju. Listy liczą od dziesięciu do 14 nazwisk. Od stomatologów poprzez specjalistów chorób wewnętrznych do anestezjologów czy diabetologów.
– To zdecydowanie za mało – mówią sędziowie, do których skarżą się strony.
– Mamy sygnały, że lekarze są trudno dostępni – potwierdza sędzia SO w Warszawie Ewa Leszczyńska-Furtak.
I trudno się dziwić. Są okręgi, które mają z tym poważne problemy. Przykład? W okręgu łomżyńskim nie została zawarta żadna umowa z lekarzem sądowym. W ostrołęckim i zielonogórskim zawarto po jednej umowie, a w czterech innych – po dwie. W trzech okręgach (w tym warszawsko-praskim) zawarto po jednej umowie.
– Nie ma mowy o rezygnacji z instytucji lekarza sądowego – zapewnia minister Piebiak. I potwierdza, że chociaż jest trudno, to jednak ta instytucja zdaje egzamin.
Dowód? Jeszcze w 2008 r. sądy odroczyły lub odwołały 2187 rozpraw lub posiedzeń z powodu nieusprawiedliwionej choroby uczestnika postępowania. Dwa lata temu takich spraw było prawie połowę mniej – 1115.
Na zachętę
Minister się spodziewa, że dzięki podwyżce ze 100 zł za zaświadczenie do 120 zł zainteresowanie pełnieniem funkcji lekarza sądowego będzie większe.
Jak obliczył resort sprawiedliwości, po podwyżce wynagrodzenia lekarza sądowego za wystawienie zaświadczenia o 25 proc. (z 80 zł do 100 zł), która nastąpiła w grudniu 2012 r., wydatki z budżetu na wystawianie zaświadczeń wzrosły w kolejnym roku o 57 proc . (z 1962 tys. zł w 2012 r. do 3081 tys. zł w 2013 r.). Po oszacowaniu okazało się, że liczba wystawianych zaświadczeń zwiększyła się o 25,6 proc. W następnych latach wzrost liczby wystawianych zaświadczeń był niższy i wyniósł ok. 7 proc. rocznie.
Najpierw trzeba podpisać umowę
Lekarzem sądowym może zostać medyk, który spełnia konkretne wymagania:
- ma prawo wykonywania zawodu lekarza na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
- ma pełną zdolność do czynności prawnych,
- nie był karany za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe,
- ma nieposzlakowaną opinię,
- uzyskał rekomendację okręgowej rady lekarskiej,
- ma tytuł specjalisty lub specjalizację I lub II stopnia.
Wykaz lekarzy sądowych dla obszaru właściwości danego sądu okręgowego prowadzi prezes sądu okręgowego.
Lekarz sądowy wystawia zaświadczenie po osobistym zbadaniu uczestnika postępowania i po zapoznaniu się z dostępną dokumentacją medyczną.