Popyt na hipoteki odbija

W czerwcu spadek popytu na kredyty mieszkaniowe był już wyraźnie mniejszy niż w maju i kwietniu, najmocniej dotkniętych przez pandemię. Więcej jest chętnych, średnia kwota już nie spada.

Aktualizacja: 07.07.2020 13:33 Publikacja: 07.07.2020 13:30

Popyt na hipoteki odbija

Foto: www.sxc.hu

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wyniosła w czerwcu -6,7 proc., co oznacza, że w przeliczeniu na dzień roboczy banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę mniejszą o 6,7 proc. niż rok temu – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Dla porównania w maju spadek popytu wyniósł 24,2 proc. a w kwietniu aż 27,6 proc. Wcześniej rynek hipotek był mocno rozgrzany: w styczniu i lutym popyt urósł odpowiednio 24,5 proc. i 27,7 proc., pierwszy sygnał ograniczenia widoczny był w danych za marzec (popyt spadł o 3,1 proc.).

W czerwcu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,1 tys. klientów, w porównaniu do 35,2 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 2,6 proc. W porównaniu do kwietnia liczba wnioskujących wzrosła o 30 proc., a w stosunku do maja o 26 proc. Średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w czerwcu wyniosła 277 tys., czyli o 0,6 proc. więcej niż rok temu, ale wobec lutego (ostatni miesiąc przedpandemiczny) spadła o 5,2 proc.

- Kwiecień był pierwszym pełnym miesiącem pandemicznym z lockdownem, maj - pierwszym miesiącem pierwszej fazy odmrażania gospodarki, natomiast czerwiec to już kolejne fazy odmrażania gospodarki. Bardzo poprawiły się również nastroje społeczne. Odczyt czerwcowy pomimo, że nadal jest ujemny i daleko mu do odczytu lutowego, który zakończył wzrostowy trend popytu na kredyty mieszkaniowe, jest już wskazaniem odbudowy popytu na rynku kredytów mieszkaniowych. Otwartym pytaniem pozostaje na jak długo. Na razie mamy swoisty rollercoaster: w lutym – euforia, w kwietniu – głęboka depresja, w maju lekka poprawa, w czerwcu już wyraźna poprawa. Nadal jednak jest prawdopodobny scenariusz drugiej fazy pandemii na jesieni – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

Przypomina, że indeks obliczany przez BIK opiera się na ujęciu wartościowym a nie liczbowym. Spadek wymaganego poziomu wskaźnika LtV (Loan to Value), w wyniku wzrostu oczekiwanego wkładu własnego, powoduje spadek poziomu lewarowania transakcji zakupu nieruchomości. Spada wskaźnik relacji wartości kredytu do wkładu własnego, co w konsekwencji powoduje, że przy zbliżonej cenie nieruchomości w mniejszym stopniu można ją skredytować, co wprost przekłada się na zmniejszenie średniej wartości wnioskowanego kredytu. - Częściowo ten niekorzystny dla Indeksu czynnik podlega kompensacji w związku z zakupem przy wykorzystaniu kredytu bankowego domów, które z zasady są droższe od mieszkań. Ponadto nie wszystkie wnioski kredytowe składane do banków przez potencjalnych kredytobiorców kończą się zapytaniem do BIK-u. Wiemy o zaostrzeniu polityk kredytowych praktycznie wszystkich banków. Zaostrzenie dotyczy m.in. wyłączenia z kredytowania osób pracujących bądź prowadzących działalność w branżach najbardziej dotkniętych lockdownem, jak również spadkiem poziomu akceptowalnej wartości wskaźnika DTI (Debt to Income). Powoduje to, że część wniosków może być już odrzucana w bardzo wstępnej fazie analizy, przed weryfikacją zdolności kredytowej czy wiarygodności kredytowej (creditworthiness) w oparciu o historię kredytową – dodaje prof. Rogowski.

- Wciąż nie ma pewności co przyniesie kolejny miesiąc. Najbardziej prawdopodobne jest, że wyniki dalej będą się poprawiać. Istnieje jednak ryzyko, że dobry czerwiec zawdzięczamy Polakom, którzy ze względu na koronawirusa chwilowo powstrzymali się z zakupem lub budową nieruchomości w kwietniu i maju, a teraz realizują swoje potrzeby mieszkaniowe – mówi Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

Podkreśla, że zaprezentowane przez BIK dane pokazują informacje o składanych wnioskach kredytowych a te dopiero po pozytywnej weryfikacji mogą się przełożyć na faktyczne udzielanie kredytów. Zanim do tego dojdzie mija trochę czasu - przeważnie 1-2 miesiące. To znaczy, że dane o liczbie podpisanych umów kredytowych w czerwcu mogą być jeszcze słabsze. Za to w lipcu i sierpniu możemy znowu spodziewać się lepszych informacji o faktycznej skali akcji kredytowej.

- W tej beczce miodu jest jeszcze jedna łyżka dziegciu. Dobre dane z rynku kredytów hipotecznych to nikłe pocieszenie dla osób młodych, słabiej zarabiających czy po prostu osób chcących kupić po raz pierwszy w życiu swoje własne „M”. To właśnie te grupy zostały najmocniej dotknięte ostatnim zaostrzeniem kryteriów udzielania kredytów hipotecznych. Głównie chodzi o wyższe wymagania odnośnie wkładu własnego, ale też bardziej restrykcyjne podejście do stałości źródeł dochodów osiąganych przez potencjalnych kredytobiorców – dodaje Turek.

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wyniosła w czerwcu -6,7 proc., co oznacza, że w przeliczeniu na dzień roboczy banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę mniejszą o 6,7 proc. niż rok temu – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Dla porównania w maju spadek popytu wyniósł 24,2 proc. a w kwietniu aż 27,6 proc. Wcześniej rynek hipotek był mocno rozgrzany: w styczniu i lutym popyt urósł odpowiednio 24,5 proc. i 27,7 proc., pierwszy sygnał ograniczenia widoczny był w danych za marzec (popyt spadł o 3,1 proc.).

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Rząd przyjął program tanich kredytów. Klienci już rezerwują odpowiednie mieszkania
Nieruchomości
Wielki recykling budynków nabiera tempa. Troska o środowisko czy o portfel?
Nieruchomości
Opada gorączka, ale nie chęci
Nieruchomości
Klienci czekają w blokach startowych
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Nieruchomości
Kredyty mieszkaniowe: światełko w tunelu