Czy w Polsce łatwo wybudować

Nie jest łatwo. Obowiązuje dużo specjalnych regulacji. Jeśli chodzi o poważną inwestycję, ważna dla kraju, to sejm uchwala taką ustawę. Chodzi np. o budowę dróg i autostrad, lotnisk publicznych, budowli przeciwpowodziowych, a ostatnio nawet ustawa o sieciach przesyłowych. Nie można byłoby zrealizować tych inwestycji szybko, gdyby inwestorzy mieliby stosować normalne prawo budowlane.

To czy łatwo, czy trudno buduje się w Polsce zależy od rodzaju inwestycji i gdzie jest realizowana.

Mamy tu dużą różnicę stosowania tego prawa w miastach, powiatach.

Czy każdy starosta prawo budowlane może dowolnie interpretować?

Nie, mamy jedno prawo budowlane, które obowiązuje wszystkich.

Jak zatem wytłumaczyć różnice w wydawaniu pozwoleń?

Jeśli chodzi o szybkość, to w ubiegłym roku mieliśmy raport Banku Światowego sporządzony dla Polski. Okazało się, że w dwóch miastach formalności budowlane można załatwić wyjątkowo szybko w 34 dni. Była to Bydgoszcz i Rzeszów.

Co Pani rozumie przez uznaniowość administracyjną?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Jest to ocena czy dany obiekt jest możliwy do zrealizowania w oparciu o pozwolenie na budowę, czy nie. Lista jest bardzo przypadkowa. Można bardzo rożnie podchodzić do tych przepisów. Do wniosku o pozwolenie na budowę składamy projekt i jest bardzo duża uznaniowość w zakresie kompletności wniosku, czy nie.

Projekt budowlany nie jest po to żeby projekt wybudować ale po to, by uzyskać pozwolenie na budowę i przejść do fazy wykonawczej. Jeśli projekt jest bardzo skomplikowany, to robimy projekty wykonawcze. Przeciętny wykonawca wykona ten projekt na podstawie prostych rysunków.

Rząd przygotował propozycje zmian. Poswatała lista inwestycji, które będą miały uproszczone formalności budowlane. Czy to dobry pomysł?

W planie Morawieckiego proponowane jest sto zmian dla firm, w Tm w zakresie przepisów budowlanych. Przewiduje się poszerzenie listy robót budowlanych, które nie będą wymagały ani pozwolenia na budowę a niektóre nie będą wymagały nawet zgłoszenia.

Oznacza to, że nawet nie będzie potrzeby przygotowania projektu. Istniejąca już lista budowli i budynków niewymagających formalności jest bardzo przypadkowa. Podobnie będzie przy planie Morawieckiego.

Uważam, że można odstąpić od formalności na działkach już zabudowanych, gdzie chcemy postawić proste budynki czy budowle, które nie wchodzą w przestrzeń publiczną.

Niezasadne jest wprowadzanie zmian, które uzależniałyby trudność uzyskiwania pozwolenia na budowę od tego czy się budujemy tam gdzie jest plan miejscowy czy tam, gdzie go nie ma.

Tam gdzie nie ma planu mamy przepisy tylko powszechnie obowiązujące. Obok naszego domu z ogródkiem może powstać fabryka.

Rząd proponuje, by skrócić do 21 dni czas oczekiwania na tzw. milcząca zgodę starosty. Teraz podobno jest to około 35 dni. Są miejsca, gdzie trwa to 60 dni i więcej.

Milcząca zgoda aktualnie wynosi 30 dni. Proszę zwrócić uwagę, że po ostatniej nowelizacji te 30 dni nie liczy się od daty zgłoszenia wykonania robót, tylko od daty, w której organ stwierdzi, że zgłoszenie jest kompletne.

We wniosku o pozwolenie na budowę jest wprowadzony tzw. termin instruktażowy po którym dociera do inwestora informacja o kompletności wniosku.

Można skracać te terminy. Trzeba tylko pamiętać, że potrzebne będzie do tego więcej urzędników albo mniej czynności do dokonania.

Zwłaszcza w dużych urzędach może to być problem. Warto się zastanowić czy nie lepiej powrócić do starej struktury administracji. Kiedyś był Państwowy Nadzór Budowlany. Było wiadomo, że tam załatwiamy wszystko od początku do końca.

Zmiany w planie Morawickiego mają dotyczyć istotnych odstąpień od projektu budowlanego. Teraz jeśli dochodzi do takich zmian traktuje się to, jak samowolę budowlaną, chyba że inwestor ma projekt zamienny. Z proponowanych zmian wynika, że jeśli odstąpienie nie będzie przekraczało 2%, to nie będzie to traktowane jak samowola. Czy nie doprowadzi to do sytuacji, że wszyscy będą zmieniać projekty i nagle zaczniemy budować na granicy sąsiada.

Mimo udogodnień nie może dojść do naruszenia przepisów prawa. Poszerzenie budynku o 2 proc. nie może przekraczać minimalnego odstępu od granicy sąsiada.

Definicja dookreślenia nieistotnego odstąpienia jest bardzo ogólna. Nie przewiduje tolerancji. Budownictwo to nie aptekarstwo. Odstąpienia będą uzależnione od tego w jakiej technologii wznosimy obiekty.

Nie wszystko można regulować prawem. Nie podoba mi się ten pomysł. Czasami 2 proc. będzie robić dużą różnicę. problemu doszukiwałabym się w innym kierunku. W ograniczeniu zakresu projektu budowlanego. Trzeba pamiętać, że istotne odstąpienie może dotyczyć tylko projektu budowlanego, nie w ogóle projektu wykonawczego.

Gdyby projekt budowlany miał informacje bardzo ogólne dotyczące rozwiązań, to nie byłoby problemu z odstąpieniem.

PO powołała komisję , która pracowała nad projektem przepisów kodeksu budowlanego. PiS przejął ten projekt. Czy jest szansa by zaczął obowiązywać i czy jest sens je uchwalać?

Zdecydowanie kodeks budowlany jest potrzebny. Wszystkie zmiany w prawie budowlanym są doraźne. Bez znaczenia jest to czy to będzie kodeks czy inna ustawa. Prawo budowlane się wyczerpało. Nie ma sensu się śpieszyć i wprowadzić kompleksowe zmiany.

Jest deklaracja rządu, że z końcem roku pojawi się nowa ustawa.

Naszym błędem jest bazowanie na opiniach. Wiele krajów w Europie robi pilotaże w czasie których testuje się jak wyglądałoby zastosowanie nowych przepisów. Trzeba się wsłuchać w potrzeby środowiska, które stosuje te regulacje.

Berdysz w #RZECZoPRAWIE