Według szacunków GUS, w lutym deweloperzy ruszyli w Polsce z budową 11,3 tys. mieszkań. Oznacza to, że obawy o nadejście epoki lodowcowej były przedwczesne. W styczniu liczba mieszkań w rozpoczynanych inwestycjach runęła do 7,3 tys., poziom najniższego od kwietnia i maja 2020 r., kiedy rynek został sparaliżowany przez wybuch pandemii. Ostry styczniowy spadek mógł być zaskoczeniem, bo w październiku, listopadzie i grudniu 2021 r. deweloperzy odpalali projekty liczące średnio 12,8 tys. lokali miesięcznie.

Na hurraoptymizm jest jednak za wcześnie, po tym jak 24 lutego Rosja najechała Ukrainę, co doprowadziło m.in. do schłodzenia nastrojów potencjalnych kupujących mieszkania i zdestabilizowało rynek surowców i materiałów budowlanych. Na giełdzie ruszył właśnie sezon konferencji podsumowujących wyniki finansowe za 2021 r. i menedżerowie deweloperów mówią, że bardzo trudno jest teraz kalkulować budżety i harmonogramy nowych projektów.

Czytaj więcej

Znowu przerwy na budowach? Dane o produkcji rozczarowały

Dużego spadku w styczniu nie było widać, jeśli chodzi o uzyskane przez deweloperów pozwolenia na budowę – otrzymały je inwestycje liczące 15,6 tys. lokali. W lutym było to 17,5 tys.

Również u Kowalskich widać pewne odreagowanie. W lutym ruszyli oni z budową 6,2 tys. domów, podczas gdy w grudniu 2021 r. i styczniu 2022 r. było to odpowiednio 4,7 tys. i 4,3 tys.

Inwestorzy indywidualni uzyskali też w lutym pozwolenia na postawienie 7,7 tys. domów wobec 6,5 tys. w styczniu.