Ceny ofertowe mieszkań wystawionych do sprzedaży na rynku wtórnym we wrześniu znowu utrzymały się na niemal niezmienionych poziomach. Takie dane przynosi kolejny raport serwisu Oferty.net i Open Finance na temat sytuacji na rynku nieruchomości. Badanie odbyło się na próbie 86648 unikalnych ofert sprzedaży mieszkań wystawionych przez agencje nieruchomości i osoby prywatne we wrześniu 2010 r. w serwisie Oferty.net.
Obserwowane na przemian wzrosty lub spadki średnich stawek ofertowych mieszczące się w przedziale +/-3% czynią ceny stosunkowo stabilnymi.
- Taka przewidywalność jest korzystna dla klientów - mogą lepiej zaplanować zakup, mają więcej czasu na znalezienie optymalnej oferty i zgromadzenie środków na wkład własny. Sprzedający zaś muszą się liczyć z wydłużeniem czasu oczekiwania na kupca; jeżeli chcą ten czas skrócić muszą szybciej zdecydować się na obniżenie ceny ofertowej - uważają autorzy raportu Marcin Drogomirecki z Oferty.net i Marcin Krasoń z Open Finance.
[srodtytul]Nasza stolica najdroższa[/srodtytul]
Ceny mieszkań w Warszawie są najwyższe w Polsce. Pomijając stawki za apartamenty w Sopocie, Juracie czy Zakopanem średnia ofertowa w stolicy wynosząca 9146 PLN za m2 jest nawet kilkakrotnie wyższa od średnich w innych miastach Polski.
- Te dysproporcje nie dziwią, ale ich skala dla wielu osób, zwłaszcza mniej zorientowanych w cenach mieszkań, może być zaskakująca. Szczególnie dla posiadaczy mieszkań, którzy myślą o przeprowadzce na stałe do większego miasta. Ogromne różnice w cenach lokali sprawiają bowiem, że kwota uzyskana ze sprzedaży nawet średniej wielkości mieszkania w małym mieście może nie wystarczyć na zakup kawalerki w innym - zauważa Marcin Drogomirecki.
Serwis Oferty.net przeprowadził kalkulację pokazującą jakiej wielkości mieszkanie można kupić za kwotę uzyskaną ze zbycia 50-metrowego mieszkania w wybranych 22 miastach w Polsce, z których średnie ceny ofertowe zwykle nie są podawane w publikowanych raportach (zobacz drugą tabelę).
I tak za równowartość 50 metrowego mieszkania w Bytomiu w Warszawie można kupić lokal o powierzchni niespełna 14 m2. Jednak kwota jaką uzyska zbywca – ok. 125 500 PLN – w rzeczywistości nie wystarczy w stolicy nawet na zakup kawalerki. Ich ceny zaczynają się praktycznie od 200 000 PLN.
W podobnie niekorzystnej sytuacji znaleźliby się zbywcy w/w mieszkań w szeregu innych miast, w których stawki za m2 są trzykrotnie niższe niż w Warszawie – Wałbrzychu, Kaliszu, Radomiu czy Zielonej Górze. Wszyscy mogliby wymienić posiadane średniej wielkości mieszkania na małe, mierzące poniżej 18 m2 klitki w Warszawie.
Potencjalną szansę na zakup własnego, bardzo małego lokum w Warszawie, mieliby zbywcy 50 metrowego mieszkania w Koszalinie, Toruniu czy Świnoujściu.
Na koniec zaś autorzy raportu proponują spójrzenie w drugą stronę: właściciel jednego, 50 metrowego mieszkania w Warszawie za cenę, którą uzyskałby z jego sprzedaży mógłby stać się posiadaczem trzech podobnej wielkości mieszkań w innych miastach, np. w Grudziądzu, Zamościu i Jeleniej Górze.
[srodtytul]We frankach płacą mniejsze raty [/srodtytul]
Październik był miesiącem kontynuacji rozpoczętego na przełomie sierpnia i września trendu: złoty dalej umacnia się wobec franka szwajcarskiego. Od początku lipca kurs franka spadł o 25 groszy, dzięki czemu, mimo wzrostu stawki LIBOR CHF, kredytobiorcy zadłużeni w tej walucie płacą dziś raty o 7-8 proc. niższe niż przed kwartałem. W ciągu miesiąca kurs franka spadł o prawie 9 groszy, dzięki czemu rata kredytu w tej walucie jest niższa od tej sprzed miesiąca o około 12,50 zł na każde 100 tys. kredytu (o 2,8 proc.).
Więcej płacą za to niektórzy kredytobiorcy zadłużeni w euro, a to za sprawą zmiany stawki EURIBOR 3M, która od publikacji naszego poprzedniego raportu wzrosła o 16,5 pkt bazowego do 1,045. Niektóre banki nawet 3-miesięczne stawki aktualizują co miesiąc i to ich klienci muszą pogodzić się z nieco wyższą ratą (o około 2-proc. – 9 zł na każde 100 tys. kredytu).
- Kurs EUR/PLN podlegał w ostatnich 30 dniach wahaniom i jeśli ktoś płaci ratę kredytu w euro w połowie miesiąca to mógł załapać się na miesięczny dołek kiedy to średni kurs EUR/PLN w NBP znalazł się poniżej 3,90. Na koniec października euro wróciło jednak do poziomów sprzed miesiąca - mówi Marcin Krasoń.
[srodtytul]Więcej waluty w kredytach[/srodtytul]
Niejasna pozostaje kwestia zamierzeń Komisji Nadzoru Finansowego co do ograniczenia liczby udzielanych walutowych kredytów hipotecznych. Bankom pomysły KNF są nie w smak, Związek Banków Polskich przekazał już Komisji swoje stanowisko. Wygląda jednak na to, że ograniczenia w końcu zostaną wprowadzone, swój głos sprzeciwu do tej formy finansowania nieruchomości wyraził ostatnio też doradca prezesa NBP Wojciech Kwaśniak, co tylko umocniło stanowisko KNF-u. Na razie nie wiadomo jednak, jak dokładnie wyglądać będzie nowa rekomendacja, ani kiedy wejdzie w życie.
Tymczasem, wbrew oczekiwaniom KNF-u, banki nie zaczęły wycofywać się z udzielania kredytów walutowych, wręcz przeciwnie. W październiku do grupy instytucji oferujących hipoteki w euro ostrożnie (wymagając 20-proc. wkładu własnego i ponadprzeciętnych zarobków) dołączył Lukas Bank, Polbank z kolei obniżył wymagania dotyczące wkładu własnego z 20 do 10 procent.