Jedna z firm w Warszawie z ok. 2 tys. mkw. biur przeniosła się, kiedy umowa najmu dobiegła końca, do innego budynku – na 600 mkw. Potem, chcąc radykalnie obniżyć koszty, wysłała pracowników na home office. Umowę rozwiązała. – Inna firma przez kilka lat wynajmowała na północy stolicy cały budynek – ok. 1,5 tys. mkw. Teraz przeprowadziła się do Śródmieścia, zmieniając adres na bardziej prestiżowy. Metraż biura skurczył się jednak do 300 mkw. – mówi Tomasz Węglarz, dyrektor ds. rozwoju sieci sprzedaży w firmie Biuro Na Miarę.
– Najgłośniejsze przykłady? Firma Deloitte podnajęła dwa piętra (niemal 2,4 tys. mkw.) w biurowcu Q22 – wskazuje Piotr Smagała, dyrektor zarządzający platformą REDD. – mBank, główny najemca budynku Mennica Legacy Tower, jeszcze przed przeprowadzką, zaoferował podnajemcom trzy piętra – prawie 5 tys. mkw.
Biuro prasowe mBanku przekazało „Rzeczpospolitej", że od ponad roku średnio ponad 85 proc. pracowników centrali pracuje zdalnie, co wymusza zmiany w modelu funkcjonowania biura. W przyszłości bank planuje wprowadzić pracę hybrydową.
Oddać na jakiś czas
Jarosław Pilch, dyrektor działu powierzchni biurowych (reprezentacja najemcy) w firmie doradczej Savills zauważa, że firmy przekonały się do gorących biurek. – Wielu klientów szuka sposobów na optymalizację powierzchni – przyznaje. – U części firm przekłada się to na tendencję do wynajmowania biur z mniejszą liczbą stanowisk pracy, niż wynosi zatrudnienie. Te różnice zależą m.in. od branży. Wynoszą najczęściej 15–20 proc., choć zdarza się, że sięgają 30 proc.